Jan Zamoyski przyszedł na świat 19 marca 1542 roku w Skokówce jako syn kasztelana chełmskiego Stanisława. Rodzina w 1551 r. zmieniła wyznanie, przez co Jan początkowo odbierał nauki w obrządku kalwińskim. Studiował w Paryżu i Strasburgu, a wreszcie trafił do Padwy, gdzie kształcił się w prawie, nawrócił się na wiarę katolicką i objął funkcję rektora. Tam też powstało jego młodzieńcze dzieło pt. O senacie rzymskim księgi dwie, w którym poddał rozważaniom historię starożytnego Rzymu.
W pracy tej senat ukazany jest jako punkt odniesienia dla refleksji politycznej. Młody wówczas Zamoyski poddał analizie rozwiązania stosowane w starożytności, odnosząc je do realiów politycznych Korony Królestwa Polskiego. Doszedł do przekonania, że senat powinien być główną instytucją kierującą państwem – wierzył bowiem, że istnieje kulturowa ciągłość między republiką rzymską, a Rzeczpospolitą. Swoista „rzymskość” pozostanie stałym motywem refleksji i intelektualnej twórczości Jana Zamoyskiego, który w oparciu o omawiane dzieło uzyskał stopień doktora.
Wyedukowany, bogatszy w wiedzę i doświadczenia Zamoyski powrócił do ojczyzny, w której objął funkcję sekretarza króla Zygmunta II Augusta. W tym okresie jego głównym zadaniem było porządkowanie archiwum koronnego na Wawelu, za sprawą czego Zamoyski miał możliwość gruntownego zapoznania z systemem politycznym i gospodarczym kraju. Z teoretyka stawał się praktykiem, budując zaczątki wielkiej kariery politycznej. Stopniowo, występując przeciwko projektom magnackim, stawał się też trybunem szlacheckim. Jako poseł na sejm konwokacyjny z województwa bełskiego w 1573 r. podpisał konfederację warszawską, która zapewniała szlachcie swobodę wyznania.
Jan Zamoyski i pierwsza wolna elekcja
Śmierć ostatniego z Jagiellonów, Zygmunta II Augusta, w 1572 r. umożliwiła mu zaznaczenie swej roli w „grze o tron”. Podczas gdy magnateria i większość elity politycznej pragnęła intronizować kandydata z rodu Habsburgów, Zamoyski forsował wybór Henryka Walezego. „Wariant francuski” był brany pod uwagę jeszcze za życia Zygmunta II, król bowiem wyrażał obawę, że katoliccy Habsburgowie zagrożą tolerancji religijnej w Rzeczpospolitej. Rozwiązanie to miało też zwolenniczkę na dworze francuskim, gdzie politykę kreowała Katarzyna Medycejska. Kobieta polegała na przepowiedniach osławionego Nostradamusa który wieszczył, że Francja zbuduje potęgę na wschodzie – był to jasny sygnał, by do Rzeczpospolitej wysłać wybitnego dyplomatę, Jeana de Monluca, który zbuduje poparcie dla elekcji Walezjusza. Jan Zamoyski miał tymczasem własne powody dla ukoronowania Francuza – kraj nad Loarą otwarcie uznawał się za kontynuatora dziedzictwa rzymskiego. Późniejszy hetman uważał, że Rzeczpospolita także jest kontynuatorem tradycji republiki rzymskiej, a import władcy ze znamienitego rodu panującego we Francji miał to podkreślać.
Na okoliczność koronacji Walezego Zamoyski przygotował jedną spośród swoich najważniejszych mów, umacniając rolę szlacheckiego trybuna i zyskując powszechne uznanie opozycji antymagnackiej. Zawarł w niej przemyślenia dotyczące istoty królowania jak i relacji monarchy z poddanymi. Przekonywał, że choć zgoda na obranie króla pochodzi od wszystkich obywateli, to faktycznym źródłem władzy jest Bóg, który swą wolę objawia za pomocą ludzkiej mądrości. Dzięki Mowie do Walezjusza możemy także dowiedzieć się, jak Zamoyski postrzegał rolę monarchy. Król jest tu rodzajem urzędnika, który zostaje powołany do realizacji określonych zadań i celów. Kładzie nacisk nie na prerogatywy władcy, ale na jego powinności i koszt zajmowania prestiżowej pozycji, wyrażone w postaci pacta conventa, gdzie spisane są osobiste zobowiązania króla. Osobna część Mowy odnosi się do wolności, której król jest obrońcą i gwarantem – szczególnego zabezpieczenia wymaga wolność ludzi uciskanych przez magnatów.

Przedstawiając stan królestwa skupia się na samej idei Rzeczpospolitej, czyli jej ustroju – monarchia mixta (monarchia mieszana), gdzie władza jest podzielona między króla, senat i izbę poselską. Zamoyski przed władcą stawia dwie główne powinności: zachowanie pokoju oraz realizację tradycji rzymskiej (przez co rozumie zarazem tradycję chrześcijańską). W przypadku nie wypełniania monarszych powinności Zamoyski ostrzega przed wszczęciem buntu.
Henryk III Walezy pozostał na polskim tronie zaledwie przez 13 miesięcy, choć faktyczny okres jego panowania trwał od 11 maja 1573 do 12 maja 1575 r. Po jego ucieczce sądzono, że wkrótce powróci i dopiero po odczekaniu kilku miesięcy ogłoszono bezkrólewie, a także wyznaczono termin sejmu konwokacyjnego. Symptomy planów Walezjusza można było zauważyć już wcześniej – pod koniec faktycznego panowania w Rzeczpospolitej zmienił nastawienie wobec Polaków na bardziej przychylne i udawał zbliżenie do polskich poddanych. Wiedział jednak, że we Francji umiera król Karol IX, na którego dworze tajemnicę poliszynela stanowiło, że pewnego dnia Henryk porzuci Rzeczpospolitą by objąć upragniony tron.
Ucieczka była szokiem dla Jana Zamoyskiego, a ponadto wywróciła jego dotychczasowe przekonania. Późniejszy założyciel Zamościa wierzył, że popiera najbardziej godnego kandydata, a ten okazał się nieczuły na losy kraju nad Wisłą. Zmienił wówczas podejście i doszedł do przekonania, że król musi być Piastem, czyli posiadaczem polskiej krwi. Droga do trony byłaby wówczas otwarta nie tylko dla członków rodów panujących, ale także dla przeciętnych szlachciców (a więc także dla rodu Zamoyskich).
Anna I Jagiellonka i Stefan I Batory
Po zwolnieniu tronu ostatnią przedstawicielką rodu Jagiellonów była Anna Jagiellonka, która stała się oczywistym wyborem na tron. Już wcześniej otarła się o tron, gdy jeden z francuskich posłów podsunął jej portret Henryka i w głowie kobiety pojawiła się wizja ożenku z królewiczem znad Loary. Uzyskała od niego obietnicę, ale gdy tylko przybył do kraju zaczął jej unikać, a kiedy oficjalnie wycofał się z małżeńskich obietnic Anna została upokorzona i rozchorowała się.
Jej kandydatura była dla szlachty atrakcyjna, jako że szlachta domagała się „króla Piasta”. Choć w żyłach Jagiellonki nie sposób było doszukać się piastowskiej krwi, idea padła na podatny grunt. Jasnym było, że przyszły mąż kobiety, zgodnie ze średniowiecznym zwyczajem, zostanie wraz z nią ukoronowany na króla, a staraniem Jana Zamoyskiego wybrańcem został książę Siedmiogrodu Stefan Batory. Taki obrót spraw szlachta potwierdziła na polu elekcyjnym. Co warto podkreślić, Zamoyski potrafił bardzo szybko dostosowywać swoje poglądy do zmieniających się realiów – niewiele wcześniej powątpiewał, czy cudzoziemski monarcha będzie kiedykolwiek w stanie zostać prawdziwym obywatelem Rzeczpospolitej. Po stronie kandydatury Batorego stał także wpływowy ród Zborowskich wraz z osławionym banitą Samuelem Zborowskim.
U boku Batorego Zamoyski mógł w końcu zacząć realizować swoje ambicje. Został mianowany dożywotnim kanclerzem wielkim koronnym – jak powiedzielibyśmy dziś, ministrem spraw zagranicznych, a także hetmanem wielkim koronnym – głównym zwierzchnikiem wojskowym. Skumulowanie dwóch ważnych urzędów w jednej osobie stanowiło niebezpieczny precedens z uwagi na zakres władzy. Wspierał władcę w dążeniu do umocnienia władzy i osłabienia magnatów, a także w nieustającym konflikcie z Habsburgami i Imperium Osmańskim. Osobiście dowodził w bitwach, choć wojennego rzemiosła uczył się z traktatów, nie był bowiem szykowany do kariery wojskowej. Był obecny przy królu podczas inflanckiej odsieczy przeciwko Moskwie w 1579 r., a w sierpniu 1580 zyskał uznanie Batorego podczas oblężenia Wielkich Łuków. Pozycja Zamoyskiego była przyczyną wielu waśni – doświadczeni dowódcy zarzucali mu wtrącanie się do spraw wojskowych, a kiedy na rozkaz monarchy wziął pod opiekę kobiety pojmane podczas oblężenia naraził się rycerstwu, które miało wobec nich inne zamiary. Przy okazji hetman znacznie się wzbogacił, stając jednym z najbogatszych magnatów w Rzeczpospolitej.
Gdy Batory zwołał sejm celem pozyskania funduszy na kolejną wyprawę przeciw Moskwie, Zamoyski zachęcał do tego w płomiennej mowie, przywołując sceny wojska brodzącego w błocie i grając na uczuciach szlachty. Wyprawa ta skierowana była na Psków, a hetman, po jej zakończeniu, był kimś w rodzaju wicekróla – w kraju mawiano: „Batory nie powinien chodzić bez Zamoyskiego na sejm, a Zamoyski bez Batorego na wojnę”. Powierzono mu demobilizację armii, a także urządzenie Inflant jako nowego obszaru Rzeczpospolitej. Z ostatniego zadania Zamoyski wykręcił się nie chcąc, aby zaognieniu uległy stosunki religijne. W Inflantach przeważali bowiem protestanci, a Batory pragnął wzmocnić tam katolicyzm. W tym czasie hetman nadzorował budowę Zamościa i tamtejszej akademii.

Zamoyski był bardzo wprawny w dostosowywaniu swoich przekonań do zmieniającej się sytuacji. Gdy stało się jasne, że Batory nie zostanie „królem szlacheckim”, zmienił front i z trybuna szlacheckiego przeszedł na stronę magnaterii (nota bene w międzyczasie sam stał się potężnym magnatem). W oczach szlachty stracił zwłaszcza, gdy w 1584 r. przyczynił się do pojmania i stracenia banity Samuela Zborowskiego. Co więcej, ród Zborowskich, choć wyniósł Siedmiogrodzianina na tron, nie uzyskał żadnego ważnego urzędu, podczas gdy wszelkie zaszczyty spadły na Jana Zamoyskiego. Szlachta gardziła ponadto wielkopańską ostentacją, z jaką hetman celebrował ożenek z Krystyną Radziwiłłówną – obecny był tam Jan Kochanowski, który po raz pierwszy wystawił Odprawę posłów greckich.
Kiedy jego żona zmarła, wżenił się do rodu Batorych poślubiając Gryzeldę, bratanicę króla Stefana. Krok ten na ogół jest interpretowany jako zwiększenie własnych szans na tron przez Zamoyskiego, lub też jako zabezpieczenie przyszłości monarchii przez samego Stefana Batorego. Hetman wiedząc, że na drodze do tronu stanie mu Anna Jagiellonka namawiał króla by rozwiódł się z nią, jako powód podając zamiar kreowania własnej dynastii. Węgier miał jednak inne plany, a w ostatnich dwóch latach życia, gdy Rzeczpospolita żyła sprawą rodu Zborowskich, odsunął Zamoyskiego od tronu, samodzielnie sprawując władzę. Ambitny Zamoyski musiał czekać do roku 1586, gdy Batory niespodziewanie zmarł.
Jan Zamoyski a Zygmunt III Waza
Zgodnie z elekcją z 1575 r. królem nadal pozostawała Anna Jagiellonka, która przeżyła męża o 10 lat, ale postanowiła, że na tronie powinien zasiąść jej siostrzeniec Zygmunt z dynastii Wazów. Uważała, że w ten sposób przedłuży istnienie dynastii Jagiellonów, do której królewicz należał po kądzieli. Dawna historiografia przypisywała Zamoyskiemu dużą rolę w przeforsowaniu kandydatury szwedzkiego królewicza, jednak dziś podkreśla się, że od początku był on przeciwnikiem Zygmunta III. Gdy ten ostatni przybył do Rzeczpospolitej hetman miał zapytać towarzyszącego królowi Marcina Leśnioroskiego: „Jakieś nam nieme monstrum przywiozłeś ze Szwecji?”. Niewątpliwie hetman marzył o koronie, ale jego stronnicy nie wysunęli kandydatury na tron, a sam nie odważył się tego uczynić.
Pozornie Zamoyski na początku panowania sprzyjał Zygmuntowi III. W 1588 roku pokonał w bitwie pod Byczyną armię Maksymiliana III Habsburga, który także ubiegał się o tron Rzeczpospolitej. Pojmany arcyksiążę został zmuszony do zrzeczenia się pretensji do korony. Niedługo jednak hetman był w stanie ukrywać swoje prawdziwe zapatrywania na szwedzkiego króla. Zaangażował się w działalność antykrólewskiej opozycji, do której przyciągnęły go zamiary przekształcenia ustroju Rzeczpospolitej na wzór monarchii absolutnych i sojuszu z Habsburgami, za pomocą których Zygmunt pragnął odzyskać szwedzki tron. Król miał świadomość, że Zamoyski mu zagraża, ale nie mógł go pozbawić urzędów kanclerza wielkiego koronnego i hetmana wielkiego koronnego, które Batory nadał mu dożywotnio. Hetman traktował młodego króla lekceważąco i krytykował jego zamiar angażowania Rzeczpospolitej w obce konflikty dynastyczne. Pragną sterować młodym królem, jednak ten nie miał zamiaru pozwalać sobie na to. Kiedy Zamoyski faworyzował nominację Piotra Tylickiego na godność podkanclerza koronnego, Zygmunt osadził na urzędzie własnego kandydata. Odtąd Zamoyski, który poczuł się głęboko dotknięty, postanowił nie ufać monarsze.

Na sejmie w 1590 r. doszło do charakterystycznej sceny. Młody król zwrócił się do hetmana słowami: „Królem jestem polskim i nie mam ochoty ani nie mogę dzielić z kimkolwiek władzy królewskiej”, na co Zamoyski miał mu odpowiedzieć: „Królem zostałeś wybrany przez Polaków, a nie tyranem!”. Waza opuścił wówczas ceremonialnie salę senatorską, mówiąc o nieznośnej dumie magnata. Czara goryczy została przelana na sejmie w 1592 r. gdy hetman oskarżył króla o to, że pragnie scedować polską koronę na ród Habsburgów. Mocne słowa padły także na sejmie w 1605 r. kiedy, występując przeciwko rzekomemu dążeniu do absolutum dominium powiedział, że woli zginąć broniąc demokracji szlacheckiej i wyjechał zupełnie lekceważąc króla.
Mowa Zamoyskiego, który zmarł trzy miesiące później, stała się jego politycznym testamentem. Na swoim ostatnim sejmie otwarcie oskarżył króla o nieudolność i o niewypełnianie jednej z podstawowych powinności monarchy, czyli zaprowadzenia pokoju, które wymaga konkretnych decyzji politycznych. Zamiast to czynić, Zygmunt III miał koncentrować się na własnych interesach (zwłaszcza zdobyciu tronu rodzinnej Szwecji). De facto Szwedowi, który osłabiał państwo i przyczyniał się do jego ubożenia, zarzucono zdradę. Hetman swą wypowiedź skończył napomnieniem by Zygmunt przemyślał swoje czyny i opamiętał się bowiem w innym wypadku czeka go bunt.
Podsumowanie
Zamoyski pozostaje postacią, która od najmłodszych lat nieustannie lawirowała wokół tronu Rzeczpospolitej. Ze skromnego sekretarza doby Zygmunta II Augusta stał się człowiekiem, który przeforsował kandydaturę Henryka Walezego, a następnie został „wicekrólem” za panowania Stefana Batorego. Osadzenie na tronie Zygmunta III Wazy oznaczało dla niego rozczarowanie – młody monarcha, wbrew nadziejom hetmana, nie był sterowalny i podatny na manipulacje. Zamoyski popadł z nim w konflikt, ostrzegając w testamencie politycznym z 1605 r., że jeżeli król nie będzie stosować się do polskich zasad ustrojowych (w które nie wpisywały się rzekome dążenia do absolutyzmu na wzór państw Europy zachodniej), to czeka go bunt. Jego ostrzeżenie okazało się trafne – magnaci w latach 1606-1607 wytoczyli królowi wojnę domową, znaną pod nazwą rokoszu Zebrzydowskiego. Powstanie było możliwe dopiero po śmierci głównego oponenta Zygmunta III – Jana Zamoyskiego, który sprzeciwiał się zbrojnym wystąpieniom przeciwko królowi.
Nie możemy także pominąć wspomnienia o osobistych ambicjach hetmana, którego majątek i pozycja niejako upoważniały do ubiegania się o tron. Wierzył, że królem może zostać Piast, a więc nawet prosty szlachcic nie posiadający królewskich koligacji. Choć sam nigdy nie zasiadł na tronie, większość życia spędził współpracując z monarchami Rzeczpospolitej (Stefan Batory) bądź zwalczając ich (Zygmunt III Waza). Potrafił także znaleźć czas na działalność humanistyczną, mecenat i żywot bogatego magnata. Wniósł też swój wkład do rodzimej refleksji ustrojowej, widząc w królu nie suwerennego władcę, ale jako wyraziciela głosu ogółu, któremu monarcha podlega i którego interesy reprezentuje.
Podobał ci się nasz artykuł? Wesprzyj działalność Fundacji TUTAJ!
Zadanie publiczne “Nie jesteśmy tu od wczoraj. Edycja I. Bezkresy Rzeczpospolitej” jest finansowane ze środków Województwa Podlaskiego