Międzypokoleniowa pamięć zbiorowa najazdów tatarskich

W czerwcu 2024 r. minęła niemal niepostrzeżenie 400. rocznica niezwykle niszczącego najazdu tatarskiego na Ruś Czerwoną, która obejmowała ówczesne województwa ruskie i bełskie. Inwazja koczowników ze stepów czarnomorskich zaliczyć trzeba do największych i najbardziej pustoszących wypraw ord tatarskich, jakie sięgnęły na terytorium Rzeczypospolitej w XVII stuleciu. Biorąc to pod uwagę, brak upamiętnienia tego traumatycznego wydarzenia, którego kulminacyjnym momentem było jednak wielkie zwycięstwo odniesione 20 czerwca 1624 r. przez wojska koronne nad Tatarami w bitwie pod Martynowem i uwolnienie wielu tysięcy brańców, może Inkursja ta przeprowadzona została przez ordyńców z Budżaku pod dowództwem Kantemira murzy w kulminacyjnym okresie wciąż mało znanego konfliktu o charakterze tzw. wojny zastępczej (proxy war) podczas którego miała miejsce obopólna wymiana dotkliwych ciosów w postaci najazdów tatarskich na południowo-wschodnie ziemie koronne z jednej strony, a  z drugiej grabieżczych wypraw Kozaków zaporoskich w basenie Morza Czarnego. Konflikt ten zdominowany przez działania nieregularne o charakterze tzw. małych wojen (small wars, petites guerres) toczył się między Imperium Osmańskim a Rzecząpospolitą w latach 1622-1629, mimo obowiązywania polsko-tureckiego traktatu pokojowego zawartego traktatu pod Chocimiem jesienią 1621 r. Warto podkreślić, że wyprawa przeprowadzona w czerwcu 1624 r. zapisała się najsilniej w pamięci zbiorowej ludności zachodniej części województwa ruskiego (ziem przemyskiej i sanockiej) spośród wszystkich inwazji tatarskich, jakie sięgnęły na ten obszar od końca XV stulecia. Spośród innych najazdów tatarskich, które miały miejsce po 1624 r., które objęły swym zasięgiem terenów obecnej Polski południowo-wschodniej i wywołały porównywalny poziom strat materialnych do terrorystyczno-grabieżczej misji ordy budżackiej, wspomnieć należy o dwóch innych wielkich inkursjach tatarskich, które zostały przeprowadzone jesienią 1648 r. z udziałem kontyngentów sił rebeliantów kozackich oraz jesienią 1672 r. podczas pierwszej fazy wojny Rzeczypospolitej z Imperium Osmańskim.

Katastrofalny poziom zniszczeń infrastruktury mieszkalnej i gospodarczej spowodowany przez agresorów podczas każdej ze wspomnianych operacji w połączeniu z szokiem, jaki stał się udziałem szerokich warstw ludności nie mógł nie pozostawić trwałych śladów w jej świadomości i mentalności. Dobrą egzemplifikacją tego zjawiska jest fragment uniwersału marszałka wielkiego koronnego Stanisława Lubomirskiego, wydanego 12 czerwca 1680 r. i skierowanego do zarządców, ekonomów i wójtów dóbr przeworskich i łańcuckich. W dokumencie tym Lubomirski wspomniał o masowej akcji zagospodarowywania zdewastowanych i opuszczonych gospodarstw rolnych „po pierwszych, po drugich, jako i po trzecich Tatarach”, co odnosiło się do najazdów ordyńców z lat 1624, 1648 i 1672 r. Mimo, że zachodnia i środkowa część ziemi przemyskiej, gdzie usytuowane były majętności Stanisława Lubomirskiego, doświadczyła w XVII stuleciu aż 8 najazdów ord tatarskich, to wymienienie tylko 3 z nich, które były najbardziej niszczące i degradujące pod względem ekonomicznym i demograficznym jest znaczącym świadectwem, mówiącym wiele o świadomości i pamięci kolektywnej ówczesnych mieszkańców zachodniej części województwa ruskiego. Przyczyną dużej popularności powiedzenia dotyczącego „pierwszych, drugich i trzecich Tatarów” aż do trzeciej ćwierci XVIII w. był fakt, że fraza ta zawierała czytelne dla żyjących wtedy ludzi odniesienie do tragicznych wydarzeń związanych z największymi w XVII stuleciu najazdami Tatarów, pełniąc funkcję oczywistych punktów referencyjnych na osi czasu, analogicznie, jak dla nas pełnią nadal odniesienia czasowe do pierwszej, czy zwłaszcza drugiej wojny światowej.

Zastanawiając się nad tym, co spowodowało, że pamięć zbiorowa trzech największych w XVII w. najazdów tatarskich okazała się tak ważna i długotrwała, że przetrwała 350-400 lat i wciąż jest żywa, będąc przekazywana kolejnym pokoleniom, warto zwrócić uwagę na synergiczne oddziaływanie kilku czynników. Obok długotrwałego funkcjonowania transgranicznej strefy intensywnych polowań na ludzi (slaving zone) obejmującej dużą część Europy Środkowo-Wschodniej, która od drugiej połowy XV stulecia aż do schyłku XVII w. zarządzana była przez Czyngisydów przy wykorzystaniu „maniery wojny tatarskiej”, powodując również niezwykle wysokie zniszczenia w infrastrukturze gospodarczej, do czynników tych zaliczyć trzeba procesy sekurytyzacji i traumy, zarówno w wymiarze zbiorowym, jak i kulturowym. Te ostatnie dwa zjawiska nieproblematyzowane w dotychczasowych badaniach historycznych widoczne są szczególnie w społecznościach wiejskich, odgrywając kluczową rolę w procesie powstawania pamięci kolektywnej inkursji tatarskich. Proces ten można interpretować jako adaptacyjną formę przystosowania się zagrożonych egzystencjalnie przez ataki ordyńców społeczności południowo-wschodnich ziem koronnych.

Jak z tego wynika, mamy tu do czynienia ze złożonym i splątanym problemem badawczym dotyczącym jednego z ważniejszych aspektów przeszłości dawnej Rzeczypospolitej czyli aktywnością militarno-biznesową ord tatarskich i jej degradującego wpływu na jej mieszkańców, który na skutek różnych uwarunkowań polityczno-społecznych pozostaje od XX w. na marginesie naszej pamięci narodowej. Warto pamiętać, że jego konsekwencją było w XVII stuleciu nie tylko katastrofalne załamanie potencjału gospodarczego 1/3 terytorium dawnego państwa polsko-litewskiego, lecz również znaczne straty demograficzne jako następstwa trwałego zniewolenia co najmniej 1,2 miliona jego mieszkańców, nie wspominając już o dramatycznych skutkach geopolitycznych, czego symbolem może być owy annus horribilis 1648. Warto w tym momencie dodać, że podana wyżej liczba porwanych przez Tatarów ludzi stanowiła około połowę wszystkich brańców tatarskich uprowadzonych z Europy Środkowo-Wschodniej w epoce wczesnej nowożytności, która wynosiła około 2,4 miliona.  Jeszcze bardziej zaskakującym i szokującym może być w tym kontekście fakt, że podany wyżej wolumen jasyru z Europy Środkowo-Wschodniej był do końca XVII w. wyższy od liczby czarnoskórych niewolników przewożonych przez Ocean Atlantycki do Ameryki Północnej i Południowej w tym samym czasie.

W niniejszych rozważaniach ze względu na skomplikowaną i rozległą materię badawczą dotyczącą procesów mnemonicznych (pamięciowych), której nie da się w pełni zrozumieć bez wykorzystania transdyscyplinarnych narzędzi badawczych oparłem się na kilku istotnych koncepcjach, które zostały wypracowane na gruncie nauk społecznych i humanistycznych w drugiej połowie XX w. i w pierwszej dekadzie obecnego stulecia. Do pojęć tych, które można traktować jako paradygmaty badawcze zaliczyć trzeba z jednej strony koncepcję działań asymetrycznych (asymmetric warfare) i teorię sekurytyzacji (securitization theory) zagrożeń bezpieczeństwa w aspekcie militarnym, które zostały wypracowane w obrębie studiów strategicznych (strategic studies) i studiów bezpieczeństwa (security studies), a z drugiej pojęcia pamięci zbiorowej  (mémoire collective) oraz traumy zbiorowej (collective trauma) i traumy kulturowej (cultural trauma). Ze względu na to, że w dyskursie pamięcioznawczym nie określono precyzyjnie desygnatu pojęcia pamięci zbiorowej, w praktyce badawczej wykorzystuje się różniące się znaczeniem pojęcia, wśród których warto wymienić pamięć zbiorową, pamięć społeczną i świadomość historyczną. Mimo upływu niemal stulecia od jej powstania nadal aktualna pozostaje koncepcja wypracowana przez francuskiego socjologa Maurice’a Halbwachsa. Zaprzeczając, jakoby pamięć stanowiła atrybut wyłącznie jednostek w sensie psychologicznym, określił ją on jako fenomen par excellence społeczny, polegający na tym, że ludzie wspominają przeszłe wydarzenia zawsze jako członkowie wspólnot, w których żyją.  Rekonstruują onipermanentnie i przekazują wiedzę o przeszłości kolejnym pokoleniom w odniesieniu do ram społecznych pamięci zbiorowej (cadres sociaux de la mémoire collective), mając na względzie partykularny interes grupy własnej w teraźniejszości. Drugą wpływową koncepcją dotyczącą pamięci zbiorowej jest inspirujące ujęcie francuskiego historyka Pierre’a Nory, który w latach 80. XX w. sformułował nowy paradygmat badań „historii drugiego stopnia”. W swoich założeniach porzucał on pozytywistyczne ambicje zmierzające do poznania przeszłości w wymiarze faktograficznym (wydarzeniowym), a zatem w formule niemieckiego historyka Leopolda von Ranke „jak to w rzeczywistości było naprawdę” (wie es eigentlich gewesen ist), umieszczając w centrum zainteresowań zjawiska dotyczące mechanizmów transmisji wspomnień, wspólnotowego upamiętniania i wyobrażeń na temat przeszłości podzielanych przez społeczeństwa. Zasadnicze znaczenie w koncepcji Nory posiada jednak pojęcie „miejsc pamięci” (les lieux de mémoire). W obrębie owych „miejsc pamięci” dochodzi do interakcji między pamięcią a historią, co indukuje procesy krystalizacji i kondensacji pamięci, za pośrednictwem których społeczności utrwalają i chronią swoją tożsamość. Warto zaznaczyć, że wspomniana koncepcja nie odnosi się wyłącznie do miejsc istniejących fizycznie w przestrzeni krajobrazu, lecz również do symbolicznych i metaforycznych lokalizacji w rodzaju ważnych wydarzeń politycznych, postaci historycznych, idei, mitów i legend, a zatem również do niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Niezależnie jednak, jak pojmować i interpretować można owe miejsca pamięci, nie ulega jednak wątpliwości, że istnieją one tylko w obrębie społeczeństw i kultur, w których panuje przekonanie, że pewne artefakty posiadają symboliczny potencjał narracyjny o przeszłości. W latach 90. ubiegłego wieku teoretyczny wymiar badań nad powstawaniem pamięci zbiorowej i jej transformacjami rozwinął kontynuator myśli Halbwachsa, niemiecki historyk i kulturoznawca Jan Assmann. Wyróżnił on dwa rodzaje pamięci zbiorowej w postaci pamięci komunikatywnej (kommunikatives Gedächtnis) oraz pamięć kulturową (kulturelles Gedächtnis). Ta pierwsza odnosi się w jego ujęciu do przeszłości obejmującej wydarzenia niewykraczające poza horyzont czasowy życia biologicznego 3-4 pokoleń następujących po sobie, która jest transmitowana międzypokoleniowo poprzez codzienne akty komunikacji interpersonalnej z wykorzystaniem opowieści rodzinnych. Pamięć kulturowa nie jest zaś ograniczona czasowo i może sięgać setek, a nawet tysięcy lat. Ten rodzaj pamięci ma charakter zinstytucjonalizowany i zobiektywizowany i kładzie nacisk na symboliczne i często zmitologizowane figury przeszłości. W ten sposób jako część społecznej rutyny staje się ona fundamentem nie tylko wspólnotowych wyobrażeń o najbardziej traumatycznych wydarzeniach w historii danej grupy, lecz również budulcem jej tożsamości zbiorowej.

W tym kontekście teoretyczne podstawy do skutecznej integracji cierpienia, bólu i straty w wymiarze społecznym z pamięcią kolektywną oferują teorie traumy zbiorowej i konstruktywistyczne pojęcie traumy kulturowej. Koncepcję traumy kolektywnej (collective trauma) wprowadził do obiegu naukowego w 1976 r. Kai T. Erikson po katastrofalnej powodzi w Buffalo Creek (Wirginia Zachodnia) zimą 1972 r. W odróżnieniu od traumy kulturowej pojęcie to oznacza rzeczywisty i nagły cios powodujący psychiczne i emocjonalne szkody w tkance życia społecznego, niszczący więzi międzyludzkie i osłabiający wspólnotę jako źródło wsparcia. Konsekwencją tego zjawiska jest długotrwałe podważenie elementarnego poczucia bezpieczeństwa i przewidywalności świata nie tylko wśród bezpośrednich ofiar traumatycznego wydarzenia, lecz w całej społeczności, która została doświadczona przez wydarzenie o parametrach katastrofy (działania wojenne, klęski elementarne, epidemie chorób zakaźnych, czy inne katastrofy naturalne w postaci trzęsień ziemi, tsunami i erupcji wulkanów.

Pojęcie traumy kulturowej (cultural trauma) ukute przez amerykańskiego socjologa Jeffreya C. Alexandra odnosi się do rzeczywistości społecznej, w której dochodzi do zachwiania poczucia tożsamości danej zbiorowości i jej systemu znaczeń. Według tej definicji możemy mówić o zjawisku traumy, gdy „członkowie zbiorowości mają poczucie, że zostali poddani straszliwemu wydarzeniu, które pozostawia nieusuwalne ślady w świadomości grupowej, naznaczając na zawsze ich wspomnienia i zmieniając ich przyszłą tożsamość w fundamentalny i nieodwracalny sposób”. Zatem istotą koncepcji amerykańskiego badacza nie jest samo wystąpienie wydarzenia o parametrach nagłej katastrofy, lecz bardziej przekonania danej społeczności o jego szkodliwości i degradującym wpływie na jej tożsamość zbiorową, co stwarza warunki powstania kryzysu kulturowego. Aby jednak było to możliwe, niezbędne jest zaistnienie procesu kolektywnego przedstawienia wydarzenia traumatycznego, czyli reprezentacji traumy (representation of trauma).

Zasygnalizowane w tytule niniejszego opracowania pojęcie sekurytyzacji (securitization)wprowadzili do obiegu naukowego w drugiej połowie lat 90. XX stulecia badacze skupieni wokół kopenhaskiej szkoły nauk o bezpieczeństwie. Według nich sekurytyzacja to dyskursywny proces polegający na performatywnym akcie mowy (speech act), mającym przekonać wybrane audytoria, że przedstawiane zagrożenia mają charakter egzystencjalny i z tego względu wymagają odpowiednich reakcji zwiększających bezpieczeństwo. Sekurytyzacja odnosi swój cel, gdy znaczna część danej zbiorowości zaczyna traktować zagrożenie jako wyzwanie egzystencjalne i podejmuje odpowiednie środki zaradcze. Wykorzystywanie tej dość wąskiej przedmiotowo koncepcji, której zasadniczym punktem odniesienia jest państwo, a w jego obrębie ograniczenie podmiotów prowadzących sekurytyzację do elit i liderów politycznych oddziałujących na społeczeństwa w sposób wertykalny i jednokierunkowy, w rozważaniach dla epoki wczesnej nowożytności budziło dotąd duże wątpliwości, zwłaszcza w środowisku historyków. Z tego względu, zgadzając się ze słuszną krytyką kopenhaskiej koncepcji sekurytyzacji zgłoszoną przez Matta McDonalda, warto spojrzeć na tę teorię z szerszej perspektywy społecznej, implementując do niej również bierne w pierwotnym ujęciu Barry Buzana, Ole Wævera i Jaapa de Wilde audytoria docelowe. Postulat zmiany paradygmatu sekurytyzacji wychodzi zatem poza silnie ograniczający państwowocentryczny jej charakter, co znacznie zwiększa wartość tej koncepcji w realiach epoki wczesnej nowożytności. Z tego względu, stosując ten zmodyfikowany typ sekurytyzacji należy zwrócić uwagę na codzienne praktyki i interakcje komunikacyjne w szerszym kontekście społecznym, które odnosiły się do oddolnych przekazów mnemonicznych, które nie były związane z funkcjonowaniem państwa. Wydaje się, że takie rozwiązanie może być szczególnie wartościowe w odniesieniu do zbiorowości wiejskich i mieszkańców  mniejszych ośrodków miejskich. W ich obrębie dochodziło do permanentnych aktów mowy w codziennej komunikacji jako praktyk mnemonicznych dotyczących traumatycznych wydarzeń z przeszłości i sfery bezpieczeństwa. W ten sposób społeczności te – jak będę chciał to pokazać w dalszej części opracowania – w odpowiedzi na katastrofalne skutki inkursji tatarskich i ciągłe zagrożenie kolejnymi atakami, rozwijać zaczęły na dużą skalę skuteczne praktyki sekurytyzacyjne.

Na zakończenie tej wstępnej części tekstu, warto omówić choćby w skrótowy sposób charakter tatarskiej sztuki wojennej w epoce wczesnej nowożytności, który wywierał przemożne piętno na recepcji grabieżczych wypraw przez atakowane społeczności krajów chrześcijańskich zamieszkujących na terytoriach, które w okresie XIII-XIV w. wchodziły w skład Złotej Ordy, co do których przedstawiciele dynastii Gerejów rościli sobie pewne prawa. Przede wszystkim należy podkreślić znaczenie działań asymetrycznych, które stanowiły jądro „maniery wojny tatarskiej”, jak nazwał sposób prowadzenia przez ordyńców działań wojennych wybitny dowódca i hetman wielki koronny Stanisław Jan Jabłonowski (1634-1702). W ramach studiów strategicznych i relacji międzynarodowych działania asymetryczne (asymmetric warfare) są obecnie definiowane jako operacje militarne polegające na obchodzeniu lub podważaniu źródeł przewagi przeciwnika, łącznie z intencjonalną eksploatacją jego słabych stron przy wykorzystaniu niestandardowych metod i narzędzi, które w sposób istotny różnią się od praktyk prowadzenia operacji wojskowych przez oponenta. W mojej ocenie bazującej na szerokim zbiorze materiałów empirycznych z okresu XVI-XVII w. operacje zbrojne ord tatarskich spełniały dokładnie podane wyżej kryteria asymetrycznych metod prowadzenia działań militarnych. Charakteryzowały się one wykorzystywaniem formacji lekkiej kawalerii operującej w dużym tempie i znacznym rozproszeniu, unikającej celowo starć zbrojnych z regularnymi oddziałami wojsk koronnych, przy jednoczesnym przyznaniu priorytetowego znaczenia akcjom polegającym na atakowaniu ludności cywilnej oraz celowemu i nie selektywnemuniszczeniu tzw. celów miękkich (soft targets) w postaci zabudowy mieszkalnej i infrastruktury gospodarczej na obszarach wiejskich i w mniejszych ośrodkach miejskich.

Co ciekawe, ten typ aktywności militarnej całkowicie różnił się od zasad i standardów prowadzenia wojny przez państwa Europy Zachodniej i Środkowej. Jak wspomniałem o tym wyżej, ta niestandardowa praktyka działań zbrojnych została określona w 1698 r. przez hetmana wielkiego koronnego Stanisława Jana Jabłonowskiego jako „maniera wojny tatarskiej”. Ten model prowadzenia wojny oparty był na działaniach nieliniowych, programowym unikaniu starć zbrojnych z regularnymi siłami przeciwnika przy nadawaniu priorytetowego znaczenia operacjom polegającym na atakowaniu słabo ufortyfikowanych i bronionych celów w postaci ludności cywilnej oraz celowym i nieselektywnym niszczeniu infrastruktury gospodarczej z wykorzystaniem operacji w sferze informacyjno-psychologicznej (reflexive control). Te ostatnie miały na celu powodować chaos i dezorientację w szeregach wojsk nieprzyjacielskich, a także wzbudzać niepewność i panikę wśród ludności cywilnej strony przeciwnej. Warto zauważyć, że hetman Jabłonowski, opisując ten zupełnie obcy europejskiej kulturze wzorzec aktywności zbrojnej zwrócił uwagę na jego dużą nieprzewidywalność. Był to skutek synergicznego i kaskadowego oddziaływania poszczególnych elementów operacji prowadzonych podczas najazdów czyli działań regularnych i nieregularnych prowadzonych w dużym rozproszeniu w sposób sekwencyjny, nieciągły i nieliniowy, które były nieredukowalne do ich sumy.

Mapa najazdu tatarskiego z 1648 roku.
Przykład działań asymetrycznych zagonów tatarsko-kozackich na terenie powiatu przemyskiego ziemi przemyskiej w dniach 15-17 października 1648 r. (oprac. Andrzej Gliwa, wyk. Marcin Sobiech, 2024)

Wszystko to razem generowało efekt wartości dodanej w postaci mnożnika siły (force multiplier), poprawiającego zarówno skuteczność bojową sił tatarskich w nieograniczonej przestrzeni walki (unlimited battle spaces), jak i wzmacniającego ich paraliżujące oddziaływanie na ludność cywilną. Był to zatem zaskakująco spójny, całościowy i jednocześnie złożony i synergicznie oddziałujący wzorzec praktyk militarnych, który stanowił trudne wyzwanie dla wojsk koronnych, a przy tym niezwykle groźny dla ludności cywilnej zamieszkującej na obszarach pozostających w zasięgu operacyjnym konnicy tatarskiej.

Jednym z najważniejszych czynników kształtowania się pamięci zbiorowej inkursji tatarskich na południowo-wschodnich ziemiach koronnych był katastrofalny poziom zniszczeń wojennych wyrządzanych przez ordyńców. Z tego powodu warto zwrócić uwagę na to, jaka była w rzeczywistości skala strat materialnych zarówno w budownictwie mieszkalnym, jak i w infrastrukturze gospodarczej, które zostały poniesione w wyniku trzech największych w XVII w. inwazji ord tatarskich w zachodniej części województwa ruskiego. Podczas najazdu ordy z Budżaku w czerwcu 1624 r. na terenie ziemi przemyskiej zaatakowane zostały co najmniej 403 wsie spośród 931 istniejących wówczas w granicach ziemi przemyskiej, czyli 43,3%.

Mapa obszaru zniszczeń wywołanych najazdem tatarskim z 1624 roku.
Zniszczenia sieci osadniczej na terenie ziemi przemyskiej po najeździe tatarskim z 1624 r. (oprac. Andrzej Gliwa, wyk. Marcin Sobiech, 2024)

Konsekwencją inwazji Tatarów z Budżaku z 1624 r. były również znaczne straty w sektorze produkcyjnym gospodarki rolnej. W 403 napadniętych osadach wiejskich ze wszystkich znajdujących się w uprawie 2283 łanów gruntów ornych ordyńcy zdewastowali gospodarstwa chłopskie obejmujące powierzchnię 1500 1/3 łanów, to jest 65,7% ich areału.

Mapa zniszczeń gospodarstw po najeździe tatarskim z 1624 roku.
Rozmieszczenie i stopień zniszczeń gospodarstw kmiecych na terenie ziemi przemyskiej po najeździe tatarskim z 1624 r. (oprac. Andrzej Gliwa, wyk. Marcin Sobiech, 2024)

W czasie operacji rabunkowej znaczne straty stały się udziałem produkcyjnych (gospodarstwa rolne) i przetwórczych (młynarstwo i karczmarstwo) działów gospodarki wiejskiej. Wiadomo, że na obszarach wiejskich Tatarzy zrujnowali 117 młynów spośród 182 funkcjonujących przed napadem czyli 64,2%.

Mapa zniszczeń gospodarczych po najeździe tatarskich z 1624 roku.
Rozmieszczenie i wielkość zniszczeń młynów, pił i tartaków na terenie ziemi przemyskiej po najeździe tatarskim z 1624 r. (oprac. Andrzej Gliwa, wyk. Marcin Sobiech, 2024).

Podczas najazdu oddziały tatarskie zniszczyły również 126 karczem spośród 179 funkcjonujących we wsiach, które stały celem ataków, to jest ponad 70%.

Mapa zniszczeń karczm podczas najazdu tatarskiego z 1624 roku.
Rozmieszczenie i wielkość zniszczeń karczem na terenie ziemi przemyskiej po najeździe tatarskim z 1624 r. (oprac. Andrzej Gliwa, wyk. Marcin Sobiech, 2024).

Poza tym zniszczono również 5 tartaków, 3 folwarki, 2 folusze, 2 sołectwa, 34 dwory, 58 cerkwi i 37 popostw oraz co najmniej 4116 chałup chłopskich i 19 domów usytuowanych w miastach. Niezwykle dotkliwe straty poniosły terenowe struktury łacińskiej diecezji przemyskiej. W ciągu zaledwie kilku dni grabieżczej operacji ordyńcy spalili 37 kościołów parafialnych. Jeszcze większe zniszczenia gospodarcze zostały wywołane na skutek dwóch jesiennych najazdów z 1648 i 1672 r. podczas których spustoszonych zostało na terenie ziemi przemyskiej odpowiednio 426 (45,7%) i 869 (93,3) wsi lecz paradoksalnie ogromny szok najazdu koczowników z Budżaku z 1624 r. stał się dla ludności ziem przemyskiej i sanockiej zasadniczym punktem odniesienia w dyskursie pamięciowym, co czytelne jest do chwili obecnej. W tym kontekście należy zwrócić uwagę na katastrofalny poziom zniszczeń, jakie zostały wywołane przez ordyńców z Budżaku podczas najazdu z 1624 r. Dość powiedzieć, że napadniętych zostało wówczas co najmniej 291 wsi spośród 433 wszystkich istniejących wtedy w granicach ziemi sanockiej czyli aż 67,2%. Łupem grasujących na niemal całym terytorium ziemi sanockiej ordyńców padło także 8 ośrodków miejskich (Brzozów, Dubiecko, Jaćmierz, Jawornik (Polski), Nowotaniec, Rymanów, Tyrawa (zwana Mrzygłód) oraz Zarszyn) spośród wszystkich 13 wówczas istniejących, a zatem 61,5%. Podczas dwóch fal ataków Tatarzy zniszczyli co najmniej 2450 gospodarstw kmiecych, 184 gospodarstwa zagrodnicze 195 komorniczych, 61 rzemieślniczych, a także co najmniej 74 młyny.

Odpowiedzią na katastrofalny poziom zniszczeń i dotkliwe straty demograficzne spowodowane przez kolejne grabieżcze inkursje tatarskie był proces ich sekurytyzacji, którego przejawy obserwować można w narracyjnej aktywności ludzi będących nie tylko naocznymi świadkami działań Tatarów, lecz często również ich ofiarami. U źródeł tego horyzontalnie przebiegającego procesu leżała elementarna dla członków tych obciążonych zbiorową traumą społeczności potrzeba dzielenia się przytłaczającymi wspomnieniami, a jednocześnie imperatyw zapewnienia sobie i swoim najbliższym bezpieczeństwa. W obrębie swoich rodzin i grup sąsiedzkich snuli oni silnie nacechowane pod względem emocjonalnym opowieści o wydarzeniach, które miały miejsce podczas napadów ordyńców, zadawali sobie pytania o ich przyczyny, dyskutując o sprawcach, zdrajcach i bohaterach, wspominając i upamiętniając jednocześnie członków swoich rodzin, krewnych i znajomych, którzy zostali zamordowani lub porwani do niewoli, bądź zaginęli bez wieści. Z oczywistych względów wszystkie te sprawy budziły żywe zainteresowanie słuchaczy, przyciągając i skupiając ich uwagę. Ten typ żywej pamięci lokalnej, obejmujący horyzont około 80-100 lat i zasadniczo nie wykraczający poza okres życia jednostek, będących naocznymi świadkami napadów tatarskich, został zdefiniowany przez niemieckiego badacza Jana Assmanna jako pamięć komunikatywna (komunikacyjna).

Cechami charakterystycznymi tych narracji, które stawały się później kanwą lokalnych podań i legend ludowych były ich nieformalny i oddolny charakter oraz zgodne na ogół z rzeczywistością przedstawienie tragicznych realiów najazdów orientalnych łowców. Jak się wydaje, były to narracje surowe i w większości jeszcze nieprzetworzone symbolicznie, bez odniesień do nadprzyrodzonych i cudownych interwencji Boga, Matki Bożej, czy świętych patronów. Co istotne z punktu widzenia procesu sekurytyzacji, przekazy te nie tylko wzmacniały wspólnotową świadomość zagrożeń ze strony ordyńców, lecz zawierały również jednoznaczne wskazania, jak należy je właściwie identyfikować i jak na nie odpowiednio reagować. W ten sposób na podstawie indywidualnych doświadczeń autobiograficznych dochodziło do kształtowania się zalążków wspólnotowej perspektywy patrzenia na rzeczywistość rajdów konnicy tatarskiej. Warto też zauważyć, że w konsekwencji tej aktywności komunikacyjnej odbywającej się w niewielkich grupach dochodziło dość szybko do stopniowego i horyzontalnego rozszerzenia zasięgu tych wspomnień, co obejmowało już nie tylko rodziny i grupy sąsiedzkie lecz społeczności całych wsi, aż do poziomu złożonych sieci społecznych o zasięgu mikroregionalnym. Było to możliwe tylko dzięki temu, że mówca i jego słuchacze zaczynali współdzielić wspomnienia, a ten interakcyjny proces stawał się początkowym etapem tworzenia się pamięci zbiorowej w danej społeczności.

Poprzez wspólnotowe wspominanie, powtarzanie i ponowne przeżywanie katastrofalnych i traumatycznych epizodów związanych z atakami ordyńców, społeczności wiejskie zapewniały sobie elementarną dla siebie w takich sytuacjach potrzebę opowiadania o tym. Tworzyło to warunki do wielostronnego przepracowania traumy napadów ordyńców. Z tego względu warto podkreślić, że narracje te, jasno definiując sprawców okrutnych i bezwzględnych działań przeciwko gromadom chłopskim, przedstawiały Tatarów jako symbol zła, nieprzejednanych wrogów chrześcijaństwa i zagrożenie egzystencjalne. W ten sposób dochodziło do wyznaczenia zasadniczych ram procesu sekurytyzacji, który z jednej strony odnosił się do jasno zdefiniowanego wroga, a z drugiej do jego ofiar ze wskazywaniem różnego rodzaju środków zaradczych w wymiarze bezpieczeństwa, jakie należało podjąć w obliczu działań nieprzyjaciela. Ze względu na asymetryczny charakter działań kawalerii tatarskiej i nadawanie priorytetowego znaczenia przez komendantów tatarskich atakom na ludność cywilną, w tym oddolnym procesie sekurytyzacji kluczowe znaczenie miały precyzyjne zazwyczaj wskazówki dotyczące skutecznych strategii przetrwania podczas najazdów tatarskich. Ich wdrożenie miało na celu neutralizację zagrożenia, co było możliwe dzięki ucieczkom z miejsc zamieszkania, w tym migracjom do większych ośrodków miejskich zapewniających bezpieczeństwo lub podjęcie ryzyka działań obronnych z walką przy użyciu broni włącznie. W ten sposób dyrektywy te stawały się dla społeczności chłopskich istotnym elementem wiedzy lokalnej (local knowledge), która w momentach zagrożenia zwiększała szanse na przetrwanie i pomagała skuteczniej zarządzać ryzykiem. Obejmowała ona szeroką orientację dotyczącą różnych zagrożeń a także doskonałą znajomość topografii najbliższej okolicy, ze szczególnym uwzględnieniem wszelkich kryjówek w terenie, co wzmacniane było poprzez sieć powiązań sąsiedzkich. Można zatem postawić tezę, że te oddolne przekazy mnemoniczne transmitowane w społecznościach wiejskich miały charakter adaptacyjny wobec egzystencjalnego zagrożenia ze strony wojowników tatarskich, będąc reakcją na zbiorowa traumę widoczna w gromadach wiejskich, zapewniając im większą ochronę i szanse na przetrwanie podczas kolejnych ataków Tatarów.

Przedstawione w poprzedniej części opracowania narracje o charakterze intersubiektywnym, rozprzestrzeniające się horyzontalnie w społecznościach wiejskich w trybie pamięci komunikatywnej, stanowiły fundament skutecznego procesu sekurytyzacji, bez którego trudno sobie wyobrazić następujący później kolejny jego etap, który pozostawał już pod przemożnym wpływem bardziej pragmatycznego, a zarazem zinstytucjonalizowanego i transpokoleniowego przekazu pamięci kulturowej. Kolektywne wspomnienia tragicznych i przełomowych wydarzeń przechowywane w żywych wspomnieniach kilku pierwszych pokoleń w postaci pamięci komunikatywnej po odejściu ostatnich świadków, zaczynały przechodzić znaczące zmiany. Cechą charakterystyczną tego procesu, obejmującego powstawanie pamięci kulturowej było przekształcanie kolektywnych wspomnień w ten sposób, aby mogły być w pełni recypowane do świadomości kolejnych pokoleń, które same nie przeżyły traumatycznych wydarzeń. W procesie tym aktywnie wykorzystywana była trauma zbiorowa najazdów tatarskich, w celu jej rekonstrukcji i nadania jej innego sensu i znaczenia, co miało znaczenie kompensacyjne i niwelujące oddziaływanie doznanych przez ich przodków krzywd i poniżenia. Co ciekawe, proces ten, odbywający się wewnątrz społeczności lokalnych, miał charakter permanentny. W ten sposób dokonywała się nie tylko reprodukcja doświadczenia traumatycznego w kolejnych pokoleniach, lecz i jego rekonstrukcja. W tym sensie, było to zjawisko nadzwyczaj pozytywne i budujące odporność społeczną na przyszłość. Odbywało się to głównie poprzez osadzenie wydarzeń traumatycznych w symbolicznym systemie znaczeń, których odniesieniem była najczęściej religia chrześcijańska, a tłem zagrożenie egzystencjalne ze strony ord tatarskich.

Podsumowując niniejsze rozważania można stwierdzić, że głównymi cechami procesów sekurytyzacji i traumy kulturowej w ramach dyskursu pamięci kulturowej były kolektywizacja traumy, standardowe odwołania do idei prowidencjalizmu z występowaniem interwencji sił nadprzyrodzonych w obronie atakowanych przez Tatarów grup ludności oraz przekształcenie i sublimację traumatycznej pamięci napadów skośnookich łowców poprzez optymistyczne nadpisywanie i reinterpretację opowiadanych wydarzeń. Ten kluczowy z punktu widzenia zjawiska sekurytyzacji proces terapeutyczny wzmacniał stanowczo społeczności chłopskie, stając się z biegiem czasu częścią społecznej rutyny. Efektem tego było z jednej strony lepsze i bardziej wszechstronne przygotowanie społeczności chłopskich do radzenia sobie z zagrożeniami „maniery wojny tatarskiej”, jak również w sensie ontologicznym, czyli dotyczącym ochrony jej zagrożonej tożsamości i poczucia bezpieczeństwa w ogóle. Działania tego typu były prowadzone głównie przez tzw. aktorów sekurytyzacyjnych i agentów traumy, którymi byli najczęściej księża katoliccy, bądź prawosławni popi, którzy cieszyli się dużym autorytetem wśród lokalnej ludności. Warto jednak zwrócić uwagę, że ten wertykalny proces nie miał tylko jednego wektora i nie był prowadzony tylko w sposób odgórny. Brały w nim przecież udział  różne podmioty sekurytyzacyjne (również instytucjonalne) ze swoimi audytoriami i w efekcie tego proces ten miał charakter dwukierunkowy, zarówno odgórny, jak i oddolny.

Reasumując te rozważania stwierdzić można, że pamięć zbiorowa inkursji tatarskich odgrywała w epoce wczesnej nowożytności daleko bardziej doniosłą rolę dla poddawanych długotrwałej wiktymizacji społecznościach wiejskich południowo-wschodnich ziem koronnych, niż się to do tej pory badaczom wydawało. Było to możliwe dzięki nakładaniu się na siebie i synergicznym oddziaływaniu procesów sekurytyzacji i powstawania traumy kulturowej, co stwarzało szansę na przepracowanie bólu społecznego wywołanego przez poczucie straty i poniżenia, a wreszcie przekształcenie samego wydarzenia traumatycznego w coś bardziej pozytywnego i akceptowalnego. Służyło to zabezpieczeniu zagrożonej tożsamości, a w sensie prospektywnym kształtowało również kluczowe strategie przetrwania w kolejnych pokoleniach poprzez wpajanie określonych wzorców postępowania w razie ataków ordyńców, a w okresach dużego ryzyka ataków ordyńców, tzw. trwóg tatarskich nakazywało życie w podwyższonym stanie czujności i gotowości do działań obronnych. Ten skomplikowany proces obejmował nie tylko identyfikację zagrożeń, modelowanie określonego obrazu wroga, lecz także przyjmowanie odpowiednich strategii przetrwania, w tym wykorzystywanie konkretnych rozwiązań obronnych w obliczu egzystencjalnego zagrożenia, jakimi były dla lokalnych społeczności ataki konnicy tatarskiej. Dzięki niemu dochodziło do upowszechnienia praktyk obronnych i zwiększenia świadomości zagrożeń wśród ludności, co razem przyczyniało się do wzrostu partycypacji w systemie bezpieczeństwa w wymiarze lokalnym i regionalnym. Zatem obydwa omówione wyżej w skrócie procesy, czyli sekurytyzacja zagrożeń o charakterze asymetrycznym w postaci najazdów tatarskich i następujące po nich zjawisko powstawania traumy kulturowej zdecydowały według mnie, że pamięć zbiorowa tego zjawiska zakorzeniała się głęboko wśród bezpośrednich ofiar tych grabieżczych wypraw i w kolejnych pokoleniach, które doświadczały tego cierpienia już tylko pośrednio dzięki przekazom pamięciowym. Można zatem postawić ogólniejszą tezę, że niezależnie od obiektywnych uwarunkowań historycznych w postaci ogromnej skali i długotrwałości zjawiska zniszczeń wojennych i strat demograficznych spowodowanych przez trzy największe w XVII wieku najazdy tatarskie, pamięć kolektywna tych inkursji okazała się tak trwała, ponieważ posiadała ona przez długi czas praktyczne znaczenie nie tylko dla zbiorowości ofiar, lecz także kolejnych pokoleń w sensie ontologicznym.

Podobał ci się nasz artykuł? Wesprzyj działalność Fundacji TUTAJ!

______________

logotyp województwa podlaskiego

Zadanie publiczne “Nie jesteśmy tu od wczoraj. Edycja I. Bezkresy Rzeczpospolitej” jest finansowane ze środków Województwa Podlaskiego

Powiązane artykuły

Skip to content