Mit antypolskiego papieża. Grzegorz XVI a powstanie listopadowe

Grzegorz XVI i jego wypowiedzi stanowić mają jeden z domniemanych dowodów na zwalczanie przez papiestwo polskich dążeń niepodległościowych w XIX wieku. Tego rodzaju tezy szczególnie chętnie podejmowane są w memach czy komentarzach w mediach społecznościowych. Z pozoru błahe zjawisko warto jednak kontrować przedstawiając fakty i kontekst sytuacyjny. Dokładnie to chciałbym uczynić przy pomocy tego artykułu. Przy czym nie planuję tu żadnej widowiskowej rozprawy, lecz przede wszystkim przedstawienie kontekstu oraz rzeczywistych działań w miejsce pustych frazesów. 

Co jest godne potępienia?

Czy zatem zamierzam zaprzeczać, że w obliczu wybuchy powstania w Królestwie Polskim Grzegorz XVI wydał encyklikę Cum primum, w której znalazły się słowa potępiające rebelię? Absolutnie nie! Czy jednak w istocie papież potępił w niej polskie dążenia niepodległościowe? Albo może w innych swoich wypowiedziach nie dostrzegał położenia swoich polskich katolików? Nie i kolejny raz nie! Jednak chcąc uczciwie interpretować postawę papieża wobec wydarzeń nad Wisłą należy brać pod uwagę więcej czynników niźli sam tylko cel podstawowy powstania, czyli niepodległą od Rosji polską państwowość. 

Należy zatem w tym tekście zdać kilka pytań. Jakie były realia polityczne ówczesnej Europy? Jakie możliwości działania miał papież? Wreszcie – z jakich powodów i w jakim celu miałby te działania podejmować? Czy rzeczywiście nie próbował podjąć żadnej aktywności, by przeciwstawiać się carskiej opresji? Chciałbym, by te kwestie tu wybrzmiały i to właśnie one złożyły się na końcowy obraz Grzegorza XVI i jego postawy wobec sytuacji w Królestwie Polskim, nie zaś uproszczone, propagandowe hasła liberałów, oparte zresztą na ogół na tendencyjnej interpretacji jednej wypowiedzi. 

Grzegorz XVI. Pontyfikat w ogniu rewolucji

Jednym z aspektów, jaki należy wziąć pod uwagę przy ocenie postawy Grzegorza XVI jest sytuacja polityczna we Włoszech. Ruchy rewolucyjne, aktywne od dziesięcioleci w Italii dążyły do zbrojnego zajęcia Państwa Kościelnego, co też udało się za panowanie następcy, Piusa IX. Co więcej, wybuch polskiego powstania dość mocno zbiegał się w czasie z rewoltą w Państwie Kościelnym, z którym Grzegorz XVI zderzyć się musiał tuż po wstąpieniu na Tron Piotrowy. Biorąc pod uwagę, że tym samym, rewolucyjnym duchem inspirowali się spiskowcy w Warszawie, nietrudno dopatrzeć się tu ideowych powiązań. 

Rewolta poddanych papieskich wybuchła jeszcze przed elekcją kameduły Mauro Capellariego, który przyjął imię Grzegorza XVI. Stłumienie zbrojnych rozruchów było pierwszym zadaniem, z jakim musiał sobie poradzić, czego też dokonał z pomocą wojsk Habsburgów. W takich właśnie warunkach dowiaduje się papież o rewolucji w Królestwie Polskim, co nie mogło pozostać bez wpływu na jego osąd sprawy. Nie był też ten osąd specjalnie oddalony od rzeczywistości, bo też inspiracje ideami rewolucyjnymi nie były obce polskim spiskowcom. 

Oddajmy jednak głos samemu papieżowi. W przywoływanej już tutaj encyklice Cum primum pisze on: “Gdy tylko doszła do nas wieść o strasznych klęskach, które w roku ubiegłym kwitnące wasze Królestwo nawiedziły, zaraz obudziło się w nas przypuszczenie, że one nie skądinąd pochodzą, jak od niektórych podstępu i kłamstwa sprawców, którzy pod pozorem religii w czasach naszych smutnych przeciwko legalnej książąt władzy głowę podnosząc, ojczyznę swoją, spod należnego posłuszeństwa się wyłamującą, bardzo ciężką żałobą okryli.” Zarówno tutaj, jak i w dalszej części dokumentu Ojciec Święty odnosi się jedynie do zasady posłuszeństwa, w żaden sposób nie negując żądań co do należnych Polakom praw. Warto też pamiętać, że do upadku powstania było bytem jasno wyodrębnionym od Rosji, pozostając z nią w unii personalnej, jednakże w charakterze osobnego państwa, a panowanie Romanowów zostało uznane przez samych Polaków. 

Posłuszeństwo władzy państwowej w nauczaniu Kościoła

Istotne dla sprawy jest zarysowanie przynajmniej w ogólnym zakresie nauki Kościoła na temat władzy świeckiej. Przede wszystkim niczym nieuprawnione jest oczekiwanie niektórych, jakoby zadaniem papieża miałoby być wydźwiganie państw z upadku, przywracanie do życia upadłych, czy wreszcie obrona państw uciśnionych. Kościół ma za zadanie podejmować interwencje tam, gdzie w grę wchodzi kwestia zbawienia dusz obywateli tychże państw. Wówczas to właśnie następuje to osławione “mieszanie się Kościoła do polityki” – tak dziś znienawidzone, a jednocześnie pożądane przez jego przeciwników, gdy akurat jest po ich myśli. Jak pisze tenże sam Grzegorz XVI władcy “dani ludziom za ojców i opiekunów, prawdziwy, niewzruszony, błogi pokój i swobodę na nich sprowadzą, jeżeli do tego się najwięcej przyczynią aby żadnego uszczerbku nie poniosła religia i pobożność względem Boga” (encyklika Mirari vos). 

Grzegorz XVI niesiony w lektyce pod baldachimem trzyma monstrancję. Wokół niego kardynałowie i gwardziści. Wokół nich zgromadzeni wierni.
Ferdinando Cavalleri, „Grzegorz XVI w procesji Bożego Ciała”

Z tego można wnioskować, że władza państwowa, która powyższe założenia łamie sama daje prawo do oporu obywateli jej poddanych i tak też pisze kilkadziesiąt lat później Leon XIII w Sapientiae christianae: “gdy prawa państwa zbaczają od prawa Bożego, gdy sprzeciwiają się prawom religii chrześcijańskiej i Kościoła, gdy naruszają nawet władze Jezusa Chrystusa w osobie najwyższego Jego Namiestnika, wtenczas zdrożnym jest ich słuchać, obowiązkiem zaś opierać się im i to nie tylko w interesie Kościoła lecz także we własnym interesie państwa samego, na którego zgubę wszystko obrócić się musi, co się dziej z krzywdą religii.” 

Dalej jednak Leon XIII wskazuje, że postawa tak nie jest nieposłuszeństwem, gdy dokładnie w tych sprawach odmawia się posłuchu władzy, nie zaś całkowicie się odmawia posłuszeństwa. Widać więc, że co do zasady Kościół nakazuje posłuszeństwo wobec władzy świeckiej, prawo do czynnego oporu, również zbrojnego należy ograniczać do sytuacji skrajnych, nie zaś do nieprzemyślanego spisku garstki wywrotowców powodowanym rewolucyjnymi ideami. Wreszcie pytanie, jakie należy tu postawić brzmi – czy rzeczywiście idee te lepiej przyczyniłyby się do odbudowy Polski katolickiej, służącej swym istnieniem zbawieniu polskich katolików, czy też należało raczej starać się o odbudowę Polski katolickiej w swych fundamentach, gdyż rewolucyjne idee do tego celu nie prowadziły? 

Kościół w Kongresówce 

Mając na uwadze również powyższe, wyjdźmy zatem w dalszej części artykułu od kolejnego cytatu ze skądinąd bardzo krótkiej Cum primum. Pisze Grzegorz XVI: “Potężny wasz cesarz łaskawie względem Was postępować będzie; wstawienia nasze, których nie omieszkamy i żądania wasze co do dobra religii katolickiej, którą wasze Królestwo wyznaje i której swojej opieki nigdy nie zaprzeczać obiecał, zawsze łaskawie wysłucha.” Papież wzywa do posłuszeństwa rosyjskiemu monarsze, obiecując wstawiennictwo i obronę należnych praw, zwłaszcza w sferze praw religii katolickiej (a przecież to jest istota działań papiestwa). Cóż, nie można zaprzeczyć tutaj, że jest to (delikatnie rzecz ujmując) stanowisko nacechowane dalece idącą naiwnością. Czy rzeczywiście Grzegorz XVI nie zdawał sobie sprawy, że władza rosyjska sprzyjać wierze katolickiej nie ma większego zamiaru? 

Inne źródła wskazują, że błędem byłoby pochopnie i całkowicie podważać papieską zdolność trzeźwego osądu sytuacji. Świadczy o tym alokucja z 22 lipca 1842 roku, poświęcona sytuacji Kościoła w Polsce i Rosji. Pisze w niej Ojciec Święty: “Szereg ten kroków, razem burzących szczęście duchowne Dwunastu Milionów Katolików rozrzuconych w państwie połączonem Rossii i Polski, musiał głęboko zasmucić Ojcowskie serce Jego Świątobliwości, dla opieki którą mu Bóg powierzył, i dla najściślejszego rachunku jaki mu z niej zdać potrzeba będzie; nie mógł też pozostać mniej czułym, kiedy te czyny porównywał, nie tylko z dawnemi uroczystemi zobowiązaniami przyjętymi w 1773 przez Rząd Cesarski względem zachowania statu quo Religii Katolickiej w krajach zabranych przez Rossią, ale nadtoż oświadczeniami najświeższemi i najwyraźniejszemi przyjaźni i względności, kilkakrotnie zrobionemi przez ten Rząd, względem Katolickiego Obrządku i jego Wyznawców.” 

Dokument ten, opisujący sytuację Religii na ziemiach polskich z perspektywy ponad dekady po stłumieniu powstania listopadowego pokazuje wieloletnie wysiłki na rzecz unormowania stosunków między Kościołem a Petersburgiem, rosyjską przewrotność, która nawet przy pozornym łagodzeniu kursu ostatecznie skutkowała nowymi represjami, zaborem mienia i ingerowaniem władzy świeckiej w wewnętrzne sprawy Kościoła i dyskryminacją katolików. Już z tego choćby pośrednio można wnioskować, że papież musiał byś świadomy, że prawa zaprzysiężone w Królestwie Polskim przez rosyjskich carów cieszyły się w oczach Romanowów analogicznym, jeśli nie mniejszym poważaniem. Można jednak tu stawiać tezę, że w poprzedzającym powyższą wypowiedź okresie nazbyt zdawał się wierzyć w możliwości dyplomatyczne. 

Papieskie dywizje w natarciu, czyli Grzegorz XVI wobec powstania

Ponad stulecie później kolejne wcielenie rosyjskiego imperializmu, Józef Stalin, miał zadać słynne pytanie “ile dywizji ma papież?” Pytanie to aktualne jest także wobec tych, którzy dziś utyskują na niedostateczne, ich zdaniem, słowa potępienia dla rosyjskiej agresji na Ukrainę, aktualne było również na kilka pokoleń przed jego wygłoszeniem. Czasy, gdy papież mógł jedną anathemą zrzucać monarchów z tronów i niczym Urban II zwoływać krucjaty przeciw poganom, bezbożnikom i odstępcom dawno były już przeszłością. W istocie jednak pozostawało papiestwo podmiotem polityki międzynarodowej i jako taki musiało liczyć się z tym, że słowa i czyny będą miały określone konsekwencje dla milionów wiernych. Stąd też polityka Stolicy Apostolskiej musi być polityką rozważną, świadomą, że najczystsza nawet wiara w warunkach przyrodzonych na nic się zda przeciw ścianie bagnetów. 

Również na gruncie krajowym konserwatyści wyrażali daleko idący sceptycyzm wobec perspektywy zbrojnej rewolty – czym zatem w tym aspekcie różnił się od nich Grzegorz XVI? Nie oznacza to jednak, że postawa przyjęta przez papieża była z gruntu antypolska. W Rzymie postrzegano powstanie jako element europejskich rozruchów rewolucyjnych, a katolicką narrację walki z opresyjnym, schizmatyckim imperium jako narzędzie propagandy, nie traktując tego rodzaju haseł jako szczerych. Ponadto papież od samego początku poddawany był dyplomatycznym naciskom nie tylko ze strony rosyjskiej, ale również austriackiej (i tu należy wspomnieć, że samo papiestwo wewnętrzny ład państwowy zawdzięczało świeżej interwencji zbrojnej Habsburgów). 

W obliczu takiej sytuacji łatwo można pojąć, że Grzegorz XVI miał ograniczone możliwości działania. Jednocześnie ciężko tu jednoznacznie stwierdzić, na ile ulegał metternichowskiej narracji odnośnie rewolucji nad Wisłą, z pewnością jednak jeszcze przed wydaniem Cum primum wystosował dokument do polskich biskupów, wzywający do posłuszeństwa władzy świeckiej i zaszczepiania tego posłuszeństwa w wiernych. Dokument ten wspomina papież w encyklice jako niedający spodziewanego efektu. I w tym miejscu należy zaznaczyć, że papież włożył pewien wysiłek w to, by pismo to założonego efektu nie było w stanie do końca osiągnąć. Skierowane zostało bowiem do dwóch osób: biskupa Prospera Burzyńskiego oraz unickiego biskupa Jozafata Bułhaka. Problem w tym, że pierwszy z nich nie żył od pół roku, drugi zaś dość jawnie sympatyzował z władzą rosyjską, toteż nie mógł cieszyć się szczególnym poważaniem wśród Polaków. A jednocześnie żądania rosyjskie co do potępienia powstania zostały zaspokojone. 

Obraz przedstawia bitwę pod Ostrołęką, starcie piechoty polskiej i rosyjskiej, pomiędzy nimi kawaleria., w tle przeprawa przez most.
Karol Malankiewicz, „Bitwa pod Ostrołęką”

Dopiero przywoływana wielokrotnie Cum primum wybrzmiała należycie, nie była ona jednak skierowana przeciw uprawnionym żądaniom Polaków, a potępiała jedynie rewolucyjne idee i rewolucje skierowane przeciw panującemu ładowi politycznemu (przypomnieć należy, że do wybuchu powstania ład ten akceptowany był dość powszechnie w Polsce). Dekada następująca po powstaniu przyniosła Kościołowi wiele negatywnych owoców, na czele z sukcesywną destrukcją unii brzeskiej i zaowocowała mniej koncyliacyjnym nastawieniem Grzegorza XVI w przywoływanej alokucji z 1842 roku, a także następującym kilka lat później spotkaniem z Mikołajem I. Problem w tym, że w tym starciu nadal aktualne pozostawało pytanie o liczbę dywizji w dyspozycji papieża. 

Grzegorz XVI – wróg rewolucji

W oparciu o powyższe czynniki można już zbudować sobie pewien obraz papieża Grzegorza XVI. Papież o usposobieniu tradycjonalistycznym, który wyniesiony na Tron Piotrowy zostaje wśród zgiełku europejskich rewolucji otrzymuje wieści o jeszcze jednej rewolcie w katolickiej Polsce. Choć informacje o rewolucyjnym charakterze zrywu mogą do niego docierać w formie przesadzonej, to jednak są co do zasady prawdziwe. Ma również wiedzę o ograniczaniu praw katolików w Królestwie oraz na ziemiach zabranych, a jednocześnie niewiele może zrobić, nie mając realnej siły oddziaływania i pozostając pod naciskiem dyplomacji rosyjskiej oraz austriackiej. Od tej drugiej zresztą zależy aktualnie zwycięstwo nad rewolucjonistami na własnym terytorium papiestwa. 

W tych warunkach działa Grzegorz XVI. Mimo to podejmuje działania, które zaledwie czynią zadość żądaniom mocarstw zaborczych i potępia rewolucyjny charakter rewolty, starając się zresztą, by potępienie to wybrzmiało w możliwie ograniczonym stopniu. Jest również świadomy wrogiej wobec Kościoła postawy caratu, musi więc podejmować działania, które nie wywołają zaognienia sytuacji. Jedynie co mu realnie pozostaje to dyplomacja. Ciężko tu doszukiwać się postawy antypolskiej. Jeśli można natomiast doszukiwać się błędów, to mogą one tkwić co najwyżej w przedłużającej się naiwności, że istnieje realna perspektywa ułożenia prawidłowych relacji z cezaropapistowską, schizmatycką władzą (która zresztą od czasów Piotra Wielkiego trzyma pod butem samą Cerkiew). 

Jeśli wolno nam, dawniej i dziś, debatować nad tym, czy powstania narodowe miały sens, jeśli nie każdy, kto sprzeciwiał się jego wybuchowi ma być okrzyknięty na wieki zdrajcą, to jaka logika stoi za tym, by zdradę polskich katolików przypisywać Grzegorzowi XVI? Czy ktoś poważnie zamierza twierdzić, że istniał jakiś tajny spisek papiestwa z niekatolickimi imperiami Prus i Rosji, dążący do unicestwienia katolickiego narodu? Już w czysto praktyczny sposób rozumując, prowadziłoby to do niwelacji papieskich wpływów w tej części Europy, w czym Grzegorz XVI nie miałby żadnego interesu. Chyba, że ktoś chciałby twierdzić, że papież sam skrycie był wrogiem Kościoła, niestety (dla antyklerykałów) nie ma żadnych powodów, by tak sądzić. 

Podobał ci się nasz artykuł? Wesprzyj działalność Fundacji TUTAJ!

Bibliografia: 

Grzegorz XVI, Allokucia Jego Świątobliwości papieża Grzegorza XVI do Świętego Kolegium, w konsystorzu tajnym 22 lipca 1842 wraz z wykładem popartym dokumentami względem nieustannych usiłowań jego świątobliwości dla zaradzenia ciężkim klęskom jakiemi religia katolicka jest utrapioną w Państwach Cesarskich i Królewskich Rossii i Polski, Paryż 1842 
Grzegorz XVI, Cum primum [za:] https://silesia.edu.pl/index.php/Papie%C5%BC_Grzegorz_XVI_-_encyklika_Cum_primum_z_9_VI_1832 
Grzegorz XVI, Mirari vos, Warszawa 2003, 
Leon XIII, Immortale Dei, Warszawa 2001 
Leon XIII, Sapientiae christianae, Warszawa 2003 
Zygmunt Zieliński, Papiestwo i papieże dwóch ostatnich wieków, Warszawa 1983  

Powiązane artykuły

Skip to content