Trudne dekady odrodzonej polskości w pierwszej połowie XX wieku wydały na świat wielu bohaterów. Pamiętamy o Żołnierzach Wyklętych, o rotmistrzu Pileckim. Wydana przez Instytut Hetmana Żółkiewskiego książka, o której będzie tu mowa przywraca naszej pamięci historię człowieka, który chciał, byśmy takich rotmistrzów mieli więcej. Tym człowiekiem był kapitan Władysław Polesiński.
Czas przełomu
Okres międzywojnia był czasem przełomowym w naszej historii. Stanęliśmy na rozdrożu – na gruzach Starej Europy mogliśmy odbudowywać Christianitas, mogliśmy też pójść w kierunku nowoczesnej formy pogaństwa, kultu państwa i starcia totalitaryzmów. Wybór, jakiego dokonaliśmy doprowadził do ostatecznego przemodelowania Europy w kierunku świata, który znamy dzisiaj. O wiele inaczej mogłaby wyglądać nasza teraźniejszość, gdybyśmy wówczas postawili na alternatywę.

Jedną z możliwych dróg starał się ukazać działający wówczas aktywnie na polu moralnego i duchowego odrodzenia narodu kapitan pilot Władysław Polesiński. Postać dziś kompletnie nieznana i zapomniana, a jednak, w czasie swojej wzmożonej aktywności, wyraźnie dostrzegalna przed sobie współczesnych. Przynajmniej tych, którzy podobnie jak on byli zainteresowani dokonaniem tej, niewątpliwie niezbędnej, przemiany.
Z pozoru jego hasła o “mocnym człowieku” mogą budzić pewien niepokój, jeśli zestawimy je z głoszonymi w międzywojniu tezami rasowymi i eugenicznymi, mającymi być drogą do doskonalenia ludzkości. W praktyce jednak treść tego, co głosił kapitan Polesiński jest od tych nauk całkowicie odmienna. Dąży do kształtowania charakteru i ducha człowieka, przepełnionego wiarą, silnego i zdolnego stawić czoła nadciągającym wyzwaniom. Wydarzenia roku 1939 tak bardzo dowiodły, że potrzebowaliśmy “mocnych ludzi”. Jednak praca, którą wówczas należało wykonać, wciąż była niedostateczna.
Kim był Władysław Polesiński?
Urodzony w 1906 był przedstawicielem tego pokolenia, które miało przed sobą ogrom pracy na rzecz odrodzonej Polski. Władysław Polesiński zdecydował się tego dokonać w mundurze polskiego lotnika, dając dowód, że wyzwania nowoczesności nie stanowią dla niego problemu. Jednocześnie swoją życiową postawą i głoszonymi hasłami jasno udowadniał, że prawdziwy postęp nie boi się wiary ani tradycji. Wręcz przeciwnie – właśnie na tym fundamencie powinien być budowany.
Dobrze oceniana przez przełożonych służba wojskowa kapitanowi Polesińskiemu jednak nie wystarczała. Wychowany w głębokiej pobożności gorliwy katolik chciał również duchowego odrodzenia narodu. W tym właśnie celu założył Rycerski Zakon Krzyża i Miecza, organizację mającą na celu budowę odrodzonej Rzeczpospolitej w oparciu o wiarę katolicką. To działalność tej organizacji wskazywana jest jako jedno ze źródeł praktykowanego do dziś Apelu Jasnogórskiego. Sam Polesiński, a potem członkowie Zakonu mieli w zwyczaju stawać do raportu każdego dnia o godz. 21, by przed Chrystusem w modlitwie zdawać sprawę z kończącego się dnia.
Jego działalność przerwała wojna obrona 1939 roku. Nie mamy pewności co do dokładnych okoliczności jego śmierci, wiemy jednak, że w ostatni lot wyruszył 16 września 1939 roku.
Władysław Polesiński – bojownik odnowy moralnej
W kilku krótkich akapitach nie sposób dostatecznie przedstawić postaci kapitana, jednak książka jest w stanie podołać temu wyzwaniu. Co zatem znajdziemy w środku?
Publikacja nie jest spójną biografią postaci, podzielona została na kilka części. Na początku znajdziemy świadectwa o postaci kapitana, napisane przez jego żonę i syna. Dopiero kolejna część będzie biografią. Następnie trafimy na część poświęconą Rycerskiemu Zakonowi Krzyża i Miecza, gdzie zapoznamy się z, dość szczątkowymi jednak, informacjami na temat tej tajemniczej organizacji. Dalej poznamy działalność publiczną kapitana i organizacji, w tym jego medialną działalność i polemiki. Jednym z wartościowych dodatków będzie także regulamin Zakonu załączony do książki. Bez wątpienia pozwoli lepiej zrozumieć ducha tej organizacji i wartość z tego ducha płynącą.

Z jednej strony może się wydawać, że Władysław Polesiński jest postacią jakich wiele w naszej historii. Jednostką o silnym kręgosłupie moralnym i charakterze, która chciałaby budować społeczeństwo oparte na wartościach. Warto tu wspomnieć o patronie naszej Fundacji, Łukaszu Górnickim, który w swoich czasach również wskazywał na konieczność kształtowania cnót. Postulaty Górnickiego ograniczały się jednak głównie do sfery czysto obywatelskiej.
Wartość bohatera książki “Człowiek mocny Bogiem” opiera się także na tym, że przedstawia on rozwiązania, które są aktualne i dziś. Co więcej, nie tyle są nadal aktualne, ale są tym bardziej aktualne, im słabszy moralnie jest obecnie polski naród. Droga wytyczona przez kapitana Polesińskiego jest zatem warta przypomnienia i promowania. Prowadzi ona wprost do odrodzenia świetności naszej Ojczyzny.
Moim skromnym zdaniem warto przeczytać tę książkę, ale jeszcze bardziej godnym polecenia jest program kształtowania “mocnego człowieka” zaproponowany przez kapitana Polesińskiego. Stąd też należałoby stwierdzić, że rzeczona książka powinna być jedynie pierwszym krokiem. Kolejne należy już podjąć samemu, podążając drogą wytyczoną przez kapitana.
Podobał ci się nasz artykuł? Wesprzyj działalność Fundacji TUTAJ!