Ułaskawienie w Polsce – historia i znaczenie

Ułaskawienie - grafika do tekstu, przedstawia szale wagi.

Proces ułaskawienia od zarania dziejów budzi ciekawość człowieka i niekiedy wywołuje silne emocje. Nie inaczej jest w obecnej rzeczywistości. Jak prawo łaski zmieniało się na ziemiach polskich i jak wygląda ono obecnie? Kto mógł podejmować decyzje o darowaniu kary? Spójrzmy, jak ewoluowało ułaskawienie w Polsce.

Tytułem wstępu warto sięgnąć do encyklopedycznej definicji prawa łaski. Samo słowo „łaska” według Słownika Języka Polskiego PWN oznacza czyjąś „przychylność, wspaniałomyślność” czy też „darowanie lub złagodzenie kary”. Ten sam słownik prawo łaski definiuje jako „uprawnienie do złagodzenia lub darowania kary prawomocnie orzeczonej przez sąd, przysługujące zazwyczaj głowie państwa”. Według Katarzyny Kaczmarczyk-Kłak, prawo łaski polega na okazaniu ułaskawionemu wspaniałomyślności, co czyni się przez uwzględnienie sytuacji, w jakiej się znalazł1.

Początków prawa do przebaczenia na ziemiach polskich należy szukać w okresie ewolucji wspólnot rodowoplemiennych. Na czele takich wspólnot stał naczelnik. W niektórych przypadkach musiał się dzielić władzą z radą wspólnoty plemiennej, np. w kwestii prawa łaski. Niemniej najprawdopodobniej to od naczelnika zależało łagodzenie lub darowanie kary. Z czasem coraz bardziej na znaczeniu zaczął zyskiwać wiec, w którym zasiadali wszyscy wolni mężczyźni2. Wraz z umocnieniem władzy przez księcia, to on stał się dzierżycielem prawa do ułaskawienia. Wprawdzie to uprawnienie posiadali również urzędnicy (komesy), niemniej to książę podejmował decyzje samodzielnie, jako że był najwyższym sędzią. Monarcha dysponował również tzw. prawem ewokacji. Dawało to możliwość przejęcia do własnego rozpoznania i osądzenia każdej sprawy toczącej się na obszarze jego władztwa. Świadectwo stosowania łaski w tamtym okresie zachowało się w Kronice Galla Anonima. Wedle tej relacji Bolesław Krzywousty “gdy się na nich [urzędników] skarżono, nie dawał lekkomyślnie wiary, a potępionym przez prawo łagodził litościwie wyrok”3.

W okresie rozbicia dzielnicowego, dzierżycielem łaski był nadal książę, a w jego zastępstwie wojewoda albo marszałek, a także sąd kasztelański. Zakres łaski był niczym nieograniczony, przy czym darowanie nie obejmowało kar o charakterze prywatnym (np. obowiązku naprawienia szkody). Łaska mogła mieć charakter indywidualny, jak również być skierowana do określonej grupy osób (tzw. abolicja). Akt łaski niekiedy był nazywany “restytucją”, kiedy to przedmiotem łaski było zniesienie skutków infamii lub pozbawienia praw publicznych. Kazimierz Wielki w pierwszych latach swojego panowania wydał tzw. edykt o zbiegach, który przywracał (pod pewnymi warunkami) dobre imię zbiegłym do Zakonu Krzyżackiego i obiecywał przywrócenie odebranych majątków.

Monarcha mógł wydać również tzw. list inhibicyjny. Dokument ten zakazywał wzywania przed sąd odbiorcę tego przywileju. List inhibicyjny mógł skutkować wstrzymaniem sprawy na czas określony lub nieokreślony, wyłączeniem spod orzekania przez konkretny sąd, co współcześnie byłoby zbliżone do abolicji indywidualnej. Listy inhibicyjne mogły przybierać formę bliską ułaskawienia, zwane litterae informatoriae. Umożliwiały skasowanie postępowania sądowego wraz z wydanym wyrokiem i przywrócenie stanu prawnego oskarżonego przed rozpoczęciem procesu. List inhibicyjny sam w sobie nie zapewniał bezkarności, ponieważ nie zamykał drogi do powtórnego uruchomienia procesu. Niemniej zdarzało się, że list inhibicyjny uniemożliwiał wytoczenie procesu, przez co był bardzo zbliżony do okazania łaski.

Rolę pośrednika w uzyskaniu ułaskawienia mógł pełnić wojewoda, który dysponował prawem azylu na okres od jednego do dwóch miesięcy (w zależności od województwa). W tym okresie beneficjent nie mógł być ścigany, ani osądzony. Ten czas był przeznaczony do tego, aby przekonać króla do ułaskawienia osoby podlegającej tymczasowej ochronie wojewody. Wówczas gdy taki zabieg się udał, zbieg był odsyłany na okres jednego roku za granicę, aby stamtąd mógł ubiegać się o królewską łaskę, po której uzyskaniu mógłby w pełni legalnie wrócić do kraju. Gdyby jednak oskarżony złamał warunki azylu, wówczas podlegałby natychmiastowemu orzeczeniu kary infamii4. Instytucja azylu wojewodzińskiego dawała szansę na powrót do kraju zbiegów, wobec których mocą prawa wydano wyroki skazujące bez sądu.

Jak już wyżej wspomniano, monarcha nie był jedynym dysponentem prawa łaski. Sąd orzekający w danej sprawie mógł wydać rozstrzygnięcie “wedle łaski”. Na tego rodzaju możliwość wskazuje Najstarszy Zwód Prawa Polskiego (tzw. Księga elbląska), czyli źródło prawa zwyczajowego, które najprawdopodobniej powstało jeszcze przed zjednoczeniem Królestwa Polskiego w 1320 roku5. Instytucja ta dawała możliwość (niemniej jedynie w szczególnych okolicznościach) całkowitego lub częściowego darowania kary już na etapie postępowania jurysdykcyjnego. Zdarzało się, że sędzia ustępując z urzędu lub przed śmiercią, darował wszelkie kary, których nie zdążył wyegzekwować (jak np. w 1501 r. Rafał Leszczyński kasztelan poznański i starosta łęczycki co do kar zapadłych na tym obszarze)6.

Wedle postanowień Statutu Wielkopolskiego, “na łasce” pokrzywdzonego mogła pozostawać ręka sprawcy w przypadku naruszenia miru królewskiego, starościńskiego lub rycerskiego, a nawet życie, jeśli sprawca dopuścił się zgwałcenia kobiety7. Przestępca mógł uniknąć kary, pod warunkiem uzyskania przebaczenia od osoby przez niego pokrzywdzonej. Przykładowo w 1574 r. mieszczanin Mikołaj Borowski darował życie Kasprowi Trusaldo, w zamian za uzyskanie od sprawcy nieokreślonej sumy pieniędzy8. W kwalifikowanych przypadkach (np. użycia broni) potrzebna była także łaska samego króla. Rzeczony tryb ułaskawienia nie pozwalał znieść kary infamii oraz banicji, której zniesienie pozostawało wyłączną domeną króla. Wyjątek od tej reguły powstał w 1593 r., kiedy to ówczesny władca Zygmunt III wyjechał walczyć o szwedzką koronę, co pozwalało poszerzyć darować karę infamii i banicji także pokrzywdzonym.

Warto wspomnieć o kwestii immunitetów sądowych. Wyłączały częściowo lub całkowicie zwierzchnictwo władcy nad danym obszarem państwa. Posiadacze immunitetów (np. właściciele ziemscy) takim sposobem uzyskiwali władzę sądową nad podległą im ludnością. Niemniej zazwyczaj immunitety dotyczyły spraw drobnych (causae minores), a sprawy poważniejsze (causae maiores), pozostawały w gestii władcy. Wynikało to przede wszystkim z potencjalnych dochodów, jakie przypadały skarbcowi, gdy to władca rozpatrywał sprawy większej wagi. Niemniej przykładowo na Pomorzu Zachodnim stan duchowny oraz rycerski zapewniły sobie pełny immunitet sądowy i ekonomiczny w XIII wieku, wykorzystując słabą władzę książęcą na tym obszarze9.

W pierwszych wiekach istnienia państwowości polskiej prawo sądowe miało charakter zwyczajowy. Ten stan rzeczy realnie odmienił Kazimierz Wielki po wydaniu wcześniej już przytoczonego statutu wielkopolskiego oraz statutu małopolskiego. Regulowały one zasady ustroju państwa, w tym prawo sądowe. Dotyczyły przede wszystkim prawa publicznego, gdyż większość prawa prywatnego nadal miało charakter prawa zwyczajowego10. Spisanie Statutów Kazimierza Wielkiego w drugiej połowie XIV wieku sprawiło, że źródła prawa karnego zmieniały swój charakter ze zwyczajowego na pisany. Około 2/3 przepisów dotyczyło materii karnej11. Niemniej przestępstwa przeciwko osobie króla i królestwu wciąż opierały się na prawie zwyczajowym. Podobnie rzecz się miała z funkcjonowaniem prawa łaski. Łaska monarchy dotyczyła regulacji publicznoprawnych i nie odnosiła się do sankcji mogącej nastąpić w drodze prywatnej egzekucji12. Kwestie te zostały uregulowane w przywileju koszyckim z 1374 roku. Przyznał wyłączną jurysdykcję sądowi królewskiemu w przypadku sądzenia czynów, które są zagrożone karą śmierci. Ponadto sądził on sprawy o przestępstwa urzędnicze oraz te, w których stroną była osoba władcy lub też przedmiotem sporu był jego majątek13.

Wyjątkowym przejawem używania prawa łaski było stosowanie go przez kapitanów statków kaperskich w okresie wojny trzynastoletniej. W 1455 r. zaangażowano do walki z Krzyżakami flotę 33 statków kaperskich, których działalność została zalegalizowana przez wydanie pism kaperskich. Na mocy tych dokumentów, kapitanowie statków byli sędziami podległych im załóg i mogli orzekać nawet karę śmierci. Niemniej wykonanie wymierzonych kar mogli w całości albo części darować w każdym momencie, co w tym przypadku było przejawem łaski14.

Od XVI wieku następowało stopniowe ograniczenie królewskiego prawa do przebaczenia na rzecz Sejmu. Przełomowym wydarzeniem było utworzenie w 1578 r. Trybunału Koronnego. Nowo powstały organ przejął kompetencje sądownicze od króla, przejmując od niego rolę najwyższej instancji sądowej. Za to prawo łaski oraz amnestia w ramach praktyki ustrojowej zostało zagwarantowane Sejmowi. Władca od tamtej pory jedynie mógł samodzielnie wydawać list żelazny. Sejm mógł darować karę w całości lub części, przed lub w trakcie odbycia kary. Dokonywał przebaczenia w przypadku ugody między sprawcą a pokrzywdzonym. Przekładano wtedy tzw. “kwity prywatne”, stanowiące dowód ugody między sprawcą a pokrzywdzonym albo spadkobiercami ofiary. Co istotne, liberum veto przy sejmowym ułaskawieniu nie obowiązywało. Do okazania łaski wystarczyła zwykła większość głosów. Niemniej przy postępującej anarchizacji obrad Sejmu, osądzanie (a co za tym idzie – ułaskawianie) sprawców przestępstw było coraz trudniejsze do przeprowadzenia.

Wprawdzie Sejm na początku liczył się z głosem króla i uwzględniał jego stanowisko, np. w sprawie Hieronima Radziejowskiego z 1652 r., niemniej w kolejnych latach autorytet władzy królewskiej ulegał systematycznemu osłabieniu. Pacta conventa z 1736 r. zabroniły jakąkolwiek ingerencję wyroków zapadłych w sądach, w praktyce likwidując królewskie prawo łaski. W 1773 r. król Stanisław August był zmuszony prosić senatorów o darowania kar osobom oskarżonym na zamach na nim samym (“darujcie mi życie tych aresztantów i to za najwyższy przyjmę od was prezent. Póki sam żyć będę, największą wam za to przezacni sędziowie będę miał wdzięczność”)15.

Mniemając, że to pożegnanie, chwycił ją, objął i przycisnął do piersi – lecz Danusia, zamiast przytulić się do niego i zarzucić mu na szyję rączęta, zerwała co prędzej ze swych jasnych włosów, spod rucianego wianka, białą zasłonę i owinęła w nią głowę Zbyszka, a jednocześnie poczęła wołać z całej siły rozpłakanym dziecinnym głosem: Mój ci jest! Mój ci jest. – Jej ci jest – powtórzyły potężne głosy rycerzy. – Do Kasztelana. […]

Był stary, polski i słowiański obyczaj, mocny jak prawo, znany na Podlasiu, w Krakowskiem, a nawet w innych krajach, że gdy prowadzono na śmierć chłopca rzuciła niewinna dziewka zasłonę na znak, że chce za niego wyjść za mąż, tym samym zbawiała go od śmierci i kary […] Wszystko jednak zależało jeszcze od kasztelana. […] A sędziwy kasztelan zwrócił się do księżny i rzekł: Już też, miłościwa księżno, zrękowiny muszą być zaraz, bo ów obyczaj tak każe16.

Tym sposobem Henryk Sienkiewicz upowszechnił w świadomości Polaków zjawisko tzw. wypraszania od kary śmierci. Zwyczaj ten polegał na możliwości poślubienia osoby skazanej na śmierć, o ile osoba skazana oraz wybawca posiadały zdolność do zawarcia związku małżeńskiego. Zawarcie małżeństwa w takich okolicznościach udaremniało wykonanie kary najwyższej. Zwyczaj ten nie powstał na ziemiach polskich, a przywędrował z państw zachodnich najprawdopodobniej w XV wieku. Generalnie przywilej ten należał do niezamężnych kobiet. Warunkiem skutecznego “wyproszenia” było natychmiastowe zawarcie małżeństwa, co poświadcza Księga parafii siedliskiej z 1747 r.:

ja Urban Kalski wikary […] błogosławiłem małżeństwo, niespodziewane i nagle zwarte przez pracowitego Woyciecha Kuczka ze wsi Kamienicy, którego sławetny urząd w Brzastej za najgorszą zbrodnię skazał na śmierć przez ucięcie głowy i spalenie. Skoro go już na miejsce egzekucyi wprowadzano i kark obnażano, pracowita dziewica Elżbieta Kuszoska z tej samej wsi przedarła się […] i obnażony kark wspomnianego Woyciecha chustą z własnej głowy zerwaną, opasała i przykryła, a następnie z miejsca stracenia i hańby z nim razem do kościoła po błogosławieństwo pobiegła. Widząc to wedle prawa zwyczajowego Królestwa, tego samego dnia małżeństwo wspomniane pobłogosławiłem17.

Niemniej zdarzały się przypadki, w których to mężczyzna “odpraszał” skazaną na śmierć niewiastę. Jak dokumentuje księga Acta advocatalia et scabinalia, w 1717 r. w Lublinie “Agnieszka Rozróchówna winna śmierci dziecięcia, które porodziła, do pustek zanosiła i słomą przurzuciła, skazana została na karę na gardle. Przed wykonaniem wyroku jednakowoż pracowity Melchior Pszczołek bajulator (tragarz) wyraził życzenie pojęcia jej w stan małżeński, wobec czego została całkowicie zwolniona18”. Lokalne odstępstwa od generalnego obyczaju sprawiały, że można było skutecznie “wyprosić” darowanie życia małżonka. Na przykład w 1674 r. w Stanisławowie, odnotowano sprawę Maruńki ze wsi Krechowiec, która będąc żoną Petera Jeremiego, próbowała otruć małżonka. Mimo tego, mąż postanowił okazać łaskę: “ja moje łaskawe prawo nie instaguję na nie, ale owszem proszę wieliby była Łaska Boska i Pańska, żeby była wolna od śmierci19.

Oczywiście w każdym z przytoczonych przypadków “wyproszenia” ostateczna decyzja należała do sędziego (np. kasztelana, starosty) będącego przedstawicielem władzy sądowej. To na przedstawicielach władzy królewskiej w terenie spoczywała odpowiedzialność za wypuszczenie skazanego, więc to oni byli dzierżycielami prawa łaski. Nietrudno się dziwić, że zjawisko “wyproszenia” było nadużywane i niekiedy brutalnie zwalczane. Na przykład w roku 1641 skazaną Hankę odbili żołnierze i w wyniku tego urząd grodzki kijowski skazał burmistrza, rajcę i wójta na karę śmierci20. Za to Andrzej Komarnicki w Kronice Żywca podaje, że “Wojciech Stokłoska z Zabłocia, krawczyk, zginął, będąc u kościoła św. Krzyża, pod Bożą Męką, o kradzież karan. Tego tedy, gdy miał kat ścinać, panna, jako do młodzieńca przyskoczywszy, podwijką mu szyję okręciła a ręką obłapiła, że się katu nijakim sposobem oderwać nie dała, z wiódłszy go daleko z placu, chcąc go wyzwolić, aż z zamku hajducy dwaj przybiegłszy, zaledwie ją od niego oderwali i był ścięty21. Zjawisko próbowano ukrócić również instytucjonalnie poprzez wydawanie specjalnych wilkierzy, zakazujących wstawiennictwa na korzyść winnych. Różnorodność metod powstrzymywania wypraszania od kary śmierci pokazuje, że zjawisko było zbyt powszechne i doniosłe, aby móc je lekceważyć.

Konstytucja 3 Maja przywróciła monarsze prawo do przebaczenia. Podobnie jak zdecydowana większość uprawnień króla, wymagała kontrasygnaty ministra. Monarcha mógł wyłącznie ułaskawiać osoby skazane na karę śmierci, zamieniając karę na łagodniejszą rodzajowo. Możliwość wyboru środka złagodzenia kary szybko została ograniczona do zamiany kary najwyższej na dożywotnie pozbawienie wolności. Następnie uniemożliwiono ułaskawienie osób skazanych na karę śmierci przez Sejm oraz sądy wojskowe, a także winnych zbrodni zabójstwa oraz kradzieży skarbu publicznego. Królowi nie przysługiwała możliwość skorzystania z prawa łaski wobec sprawców zbrodni stanu, co już praktykowane było m.in. w Anglii. O ich losie decydował odrębny sąd sejmowy, który składał się z sędziów wybieranych przez izbę poselską oraz senat. Rozpatrywał przestępstwa przeciwko królowi i narodowi.

Konstytucja Księstwa Warszawskiego przyznawała prawo łaski królowi. Mógł darować karę w całości lub części. Ponadto miał możliwość ogłaszania powszechnej amnestii. Przebaczenie dotyczyło spraw karnych, jak również spraw cywilnych, np. poprzez zarządzenie odroczenia spłaty długu, czyli moratorium. W przeciwieństwie do Konstytucji 3 Maja, uprawnienie króla nie wymagało kontrasygnaty. Wprawdzie podpis urzędnika w randze Ministra Sekretarza Stanu był wymagany, jednak służył wyłącznie poświadczeniu prawdziwości pisma królewskiego. Swoistą nowością był obowiązek dołączenia przez Ministra Sprawiedliwości własnej opinii w danej sprawie. Początkowo o łaskę króla mogły prosić jedynie osoby skazane na najcięższe kary, z czasem jednak katalog ten poszerzono o osoby ukarane wygnaniem, dożywotnimi robotami publicznymi, jak również śmiercią cywilną. Wystąpienie o łaskę nie zamykało możliwości złożenia skargi kasacyjnej, co pozwalało składać takie pisma także po orzeczeniu sądu I instancji. Złożenie wniosku o ułaskawienie wstrzymywało wykonanie kary.

Konstytucja Królestwa Polskiego z dnia 27.11.1815 r. przyznawała wyłączne prawo łaski Królowi Polski w postaci Cara rosyjskiego. W praktyce część tego uprawnienia Car przekazał namiestnikowi Królestwa. Namiestnik, a następnie Rada Administracyjna dysponowała prawem do przebaczenia wobec pospolitych przestępców. Królowi zastrzeżono prawo do pardon osób skazanych na karę śmierci, dożywotniego więzienia lub 20 lat więzienia. Wniosek o łaskę musiał ponadto zawierać opinię sądu orzekającego oraz Komisji Rządowej Sprawiedliwości. Akt łaski, będący aktem królewskim, wymagał kontrasygnaty ministra, nadal służącej do potwierdzenia ważności postanowienia Króla. Istniała możliwość darowania kary w całości lub jej części, jak też umorzenia postępowania karnego lub zakazania jego wszczęcia. W sferze prawa cywilnego, podobnie jak w Konstytucji Księstwa Warszawskiego, władca mógł udzielać moratorium. Złożenie prośby o ułaskawienie zatrzymywało proceder wykonania wyroku. Istotną różnicą dzielącą konstytucję oktrojowaną przez Napoleona od omawianej jest moment, w którym istnieje możliwość rozpatrzenia prośby o łaskę. Wniosek mógł zostać rozpatrzony w momencie wyczerpania toku instancyjnego. Jeśli wnioskodawca złożył prośbę wcześniej, to jej rozpatrzenie było zawieszone, dopóki istniała inna możliwość załatwienia sprawy.

Po odzyskaniu niepodległości i wprowadzeniu ustroju republikańskiego, prawo łaski stało się prerogatywą głowy państwa w postaci Prezydenta Rzeczypospolitej. Przebaczenie mogło mieć charakter darowania kary, jej złagodzenia lub darowania skutków zasądzenia karno-sądowego. Z uprawnienia nie można było skorzystać w stosunku do skazanych przez Trybunał Stanu w wyniku postawienia przed stan oskarżenia przez Sejm. Darowanie skutków zasądzenia karno-sądowego polegało na możliwości zatarcia skazania lub restytucji praw honorowych obywatela. Prezydenckie akty urzędowe wymagały kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów oraz odpowiedniego ministra, niemniej w praktyce miało to wymiar fasadowy. Prawo łaski w tamtym czasie służyło również do regulacji problemów społecznych, których nie dało się rozwiązać, stosując dostępne środki prawne. Na przykład w 1926 r. Rada Ministrów zarekomendowała przedstawicielom prokuratury składanie wniosków o ułaskawienie, o ile osadzony spełniał określone warunki. W realiach porozbiorowej Polski, jeszcze nie ujednoliconej prawnie, prawo łaski było niekiedy jedynym sposobem na rozwiązanie problemu. Celem tego rozwiązania miało być zredukowanie osadzonych więźniów politycznych, szczególnie młodocianych.

Zasada niezawisłości sędziowskiej w konstytucji marcowej polegała m.in. na zakazie zmiany orzeczeń przez władzę wykonawczą oraz ustawodawczą. Stanowiło to przyczynek do rozważań, czy ułaskawienie wydawane przez Prezydenta nie stanowi ingerencji w orzeczenie sądu. Przykładowo Julian Makowski uznawał, że “uchylenie karalności jest ingerencją administracji w dziedzinę sądownictwa”22. Z kolei Stanisław Starzyński twierdził, że głowa państwa “ma spełniać w ogóle te wszystkie funkcje władzy publicznej, które nie należą ani do ustawodawstwa, ani do sądownictwa, ani do samorządu”23.

W konstytucji kwietniowej został zniesiony fasadowy obowiązek kontrasygnaty aktów łaski przez premiera oraz ministra sprawiedliwości. Konstytucja poszerzała zarówno zakres podmiotowy, jak i przedmiotowy prawa do przebaczenia. Zniesione zostało wyłączenie dotyczące osób skazanych przez Trybunał Stanu w wyniku postawienia przed stan oskarżenia przez Sejm. Ponadto Prezydent mógł ułaskawić ukaranych wskutek orzeczeń karno-administracyjnych, jak również wyroków komisji i sądów dyscyplinarnych. Kolejną nową formą okazania łaski było postanowienie o usunięciu informacji z rejestru karnego. Decyzja o ułaskawieniu mogła zostać uzależniona od spełnienia przez beneficjenta łaski pewnych warunków. Aktem łaski Prezydent mógł nawet darować konsekwencje skazania wydanego na podstawie orzecznictwa sądów zagranicznych, pod warunkiem że środek karny był wykonywany na terenie Rzeczpospolitej.

Po II Wojnie Światowej prawem łaski w sprawach wojskowych dysponował najpierw Naczelny Dowódca, a następnie Minister Obrony Narodowej. Równocześnie, w sprawach zarówno wojskowych, jak i cywilnych przebaczał przewodniczący Krajowej Rady Narodowej, a następnie Prezydent RP. Uporządkowanie tej materii nastąpiło wraz z uchwaleniem Konstytucji PRL z dnia 22.07.1952 r. Na jej podstawie wyłącznym dysponentem prawa do przebaczenia była Rada Państwa, będąca kolegialnym organem dysponującym prawem łaski. Nowo powstały organ był uprawniony do przebaczenia kary w całości lub części, zamiany kary na lżejszą rodzajowo, a także darowania publicznoprawnych skutków skazania. Od 1969 r. kara śmierci nie mogła być wykonana, dopóki nie zapadła decyzja o nieskorzystaniu z prawa łaski. Akty Rady Państwa, m.in. w sprawach dotyczących prawa łaski nie podlegały obowiązkowej kontrasygnacie. Nie istniały żadne ograniczenia podmiotowe oraz przedmiotowe w okazywaniu przez Radę Państwa łaski. Istniała możliwość łaski warunkowej, a także tzw. „dalszej łaski”, czyli przebaczenia tej samej osoby w tej samej sprawie więcej niż raz. Nie wprowadzono ograniczeń, w których niemożliwa byłaby procedura ułaskawienia w sprawach dyscyplinarnych i administracyjnych czy też w stosunku do skazanych przez inne organy dysponujące prawem do nakładania kar, jak również w latach późniejszych w stosunku do skazanych przez Trybunał Stanu.

W ramach transformacji ustrojowej w 1989 r. zlikwidowano Radę Państwa, a w jego miejsce przywrócono urząd Prezydenta, wybieranego przez Zgromadzenie Narodowe. Naturalnie Prezydent przejął wszelkie uprawnienia dotyczące prawa łaski od Rady Państwa. Mała konstytucja z 17 X 1992 r. wprowadziła kosmetyczne zmiany względem tamtej rzeczywistości. Został zniesiony obowiązek uzyskania opinii sądów orzekających w sprawie i jakichkolwiek innych organów przed podjęciem decyzji w przedmiocie ułaskawienia. Formalnie istniała możliwość zastosowania abolicji indywidualnej w ramach prawa łaski, jednak pod rządami rzeczonej ustawy nigdy nie miało to miejsca.

Konstytucyjna regulacja prawa łaski jest bardzo ogólna. Art. 139 ustawy zasadniczej stanowi: „Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu”. Interpretacja tego artykułu prowadzona zgodnie z regułami konstrukcji przepisów prawa, przyczynia się do konkluzji, z której wynika, że Prezydent ma nałożony obowiązek stosowania ułaskawienia. Praktyka oraz istota prawa łaski wskazuje, że uprawniony musi zająć jednoznaczne stanowisko w kwestii zastosowania ułaskawienia lub przeciwnie, poprzez wydanie aktu o konkretnej treści.

Konstytucja bezpośrednio przewiduje ograniczenie podmiotowe, które polega na braku możliwości przebaczenia osobie pociągniętej do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Wyłączenie ma charakter bezwzględny. Odpowiedzialność może mieć płaszczyznę karną, jak i konstytucyjną, tzn. przed Trybunałem Stanu można opowiadać zarówno w sprawach o przestępstwo, jak również za czyny stanowiące tzw. delikt konstytucyjny. Niemniej czy w przypadku karnej odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu nie mamy do czynienia z naruszeniem zasady równości wobec prawa? Wszak skazanie za ten sam czyn przez sąd powszechny daje możliwość ułaskawienia przez głowę państwa, a w przypadku skazania przez Trybunał Stanu takiej opcji już nie ma. Ograniczenie stosowania prawa do przebaczenia w stosunku do wyżej wymienionych podmiotów argumentuje się między innymi tym, że „osoby stojące przed Trybunałem Stanu, ze względu na piastowane wysokie funkcje, muszą godzić się z tym, że standardy odnoszące się do przeciętnego obywatela, a zastosowanie prawa łaski, choćby ze względów ewidentnie znajdujących się poza sferą polityki, zawsze rodziłoby w społecznym odbiorze wrażenie pobłażliwości dla niektórych grup osób i po prostu obniżałoby to prestiż Trybunału Stanu”24.

Tutaj warto sobie zadać pytanie, na czym polega prestiż Trybunału Stanu. To organ, w którym próżno szukać niezawisłości, będącej cechą sądów powszechnych. Powodem tego stanu rzeczy jest choćby procedura postawienia Prezydenta w stan oskarżenia, która rozstrzygana jest przez Zgromadzenie Narodowe, czyli posłów i senatorów. Sami członkowie Trybunału wybierani są przez Sejm na okres kadencji parlamentu. Z tego powodu, organ ten odzwierciedla układ sił w krajowej polityce. W związku z powyższym, Trybunał Stanu może stanowić jedną z wielu form osiągania celów politycznych wytyczonych przez partie polityczne. Wprawdzie członkowie Trybunału Konstytucyjnego również są wybierani przez Sejm (o ile akurat go nie uznaje), jednak 9-letnia kadencja oraz brak możliwości ponownego wyboru stanowi pewną gwarancję niezależności od władzy ustawodawczej. Konkludując, rozstrzygnięcia Trybunału Stanu mogą mieć charakter polityczny, przez co adresaci są narażeni na niesprawiedliwe potraktowanie, które potęgowane jest niemożnością uzyskania przebaczenia od głowy państwa. Każdy obywatel ma prawo do humanitarnej, sprawiedliwej, racjonalnej kary.

W związku z tym, że art. 139 Konstytucji RP nie przewiduje żadnych ograniczeń przedmiotowych w stosowaniu prawa łaski, ani ograniczeń wynikających z trybu i charakteru postępowania, nie istnieją przeszkody w stosowaniu tej prerogatywy odnośnie kar dyscyplinarnych, skarbowych czy też administracyjnych. Prezydent aktem łaski może przebaczyć karę w całości lub częściowo. W pierwszym wariancie może darować całą orzeczoną karę wraz karami dodatkowymi lub samą główną karę albo samą karę dodatkową.

Przebaczenie może mieć charakter bezwarunkowy lub warunkowy. Pierwsza forma dotyczy przede wszystkim decyzji o przedterminowym zatarciu skazania. Ułaskawienia o warunkowym charakterze nakładają na skazanego określone obowiązki, których spełnienie pozwala na zaprzestanie dalszego wykonywania kary. Obowiązki muszą być znane polskiemu porządkowi prawnemu, w tej kwestii nie ma miejsca na dyskrecjonalność prezydenckiego uprawnienia. W tej sytuacji, to od skazanego zależy, czy skorzysta z dobrodziejstwa Prezydenta, czy też nie. W przypadku niezrealizowania wyznaczonych warunków, sąd zyskuje uprawnienie do zarządzenia wykonania pozostałej części kary, przy czym powinien brać pod uwagę terminy i warunki zawarte w akcie łaski. Nie ma miejsca w takim przypadku na dodatkowe obwarowania i sankcje z tytułu braku wykonania ustalonych w akcie łaski warunków.

W przypadku kar dyscyplinarnych sankcję można darować w całości lub w części, złagodzić, jak również istnieje możliwość zamiany kary na inną, będącą łagodniejszą rodzajowo.

Procedura ułaskawieniowa może być wszczęta na wniosek samego zainteresowanego, jego krewnych w linii prostej, przysposobionego, przysposabiającego, rodzeństwa, małżonka, osobę pozostającą we wspólnym pożyciu ze skazanym oraz osoby uprawnione do składania środków odwoławczych na korzyść skazanego (art. 560 § 1 k.p.k.). Do ostatniej z wymienionych grup osób należą obrońcy, oskarżyciel publiczny (prokurator) oraz przedstawiciel ustawowy albo opiekun osoby nieletniej lub ubezwłasnowolnionej. Wniosek może złożyć także były małżonek, jeśli dla zainteresowanego pozostaje osobą najbliższą. Prośba złożona przez osoby inne niż wyżej wymienione, są bezskuteczne, a sąd powinien pozostawić ją bez rozpoznania (art. 560 § 2 k.p.k.).

Procedura może być wszczęta również przez Prokuratora Generalnego, który może działać z inicjatywy własnej lub na polecenie Prezydenta (art. 567 § 1 k.p.k.). W tym pierwszym przypadku, zwierzchnik prokuratury nie musi uzyskiwać zgody zainteresowanego czy też czekać na jego inicjatywę. Prokurator Generalny z tego uprawnienia korzysta zwłaszcza pod wpływem doniesień medialnych, interwencji poselskich lub senatorskich, próśb organizacji pożytku publicznego, czy też apeli osób powszechnie znanych. Na podstawie art. 567 § 2 k.p.k., Prezydent może żądać od Prokuratora Generalnego bezpośredniego przedstawienia sobie akt sprawy, bez opinii sądów orzekających w sprawie skazanego. Wówczas szef prokuratury wydaje postanowienie, w którym zawarta jest dyspozycja o wszczęciu postępowania ułaskawieniowego, a także prośba skierowana do konkretnego sądu o wydanie akt sprawy. Jest to tryb szczególny, który powinien być stosowany wyłącznie w szczególnych przypadkach, zwłaszcza takich, w których każdy dzień zwłoki może czynić nieodwracalne szkody w stosunku do skazanego.

Zanim wniosek zostanie przedstawiony głowie państwa, powinien zostać zaopiniowany przez sądy orzekające w danej sprawie, w obydwu instancjach (art. 562 § 1 w zw. z art. 564 § 1 i 2 k.p.k.) oraz przez Prokuratora Generalnego. Jeśli sąd co najmniej jednej instancji pozytywnie zaopiniuje prośbę, wówczas Prokurator Generalny jest zobligowany do przedstawienia Prezydentowi akt sprawy wraz ze swoim wnioskiem (art. 565 § 1 k.p.k.). Podczas wszczęcia postępowania z urzędu, Prokurator Generalny może żądać przedstawienia sobie akt sprawy przez sądy orzekające w sprawie wraz z ich opiniami. Może również przedłożyć akta bezpośrednio głowie państwa bez zwracania się o opinię (art. 567 § 1 k.p.k.). Obowiązkiem Prokuratora Generalnego stanowi przedłożenie akt Prezydentowi, jeśli głowa państwa sama zainicjuje postępowanie w przedmiocie prawa łaski (art. 567 § 2 k.p.k.). Prezydent ma formalny obowiązek przekazania Prokuratorowi Generalnemu prośby o ułaskawienie, w celu nadania biegu przewidzianego w kodeksie, w przypadku gdy wniosek wpływie bezpośrednio do głowy państwa.

Powyższe regulacje teoretycznie mogą stanowić sprzeczność z artykułem 139 Konstytucji RP, wedle którego „Prezydent stosuje prawo łaski.” Negatywna opinia sądów czy też Prokuratora Generalnego co do zasady uniemożliwia rozpatrzenie wniosku przez konstytucyjnego dysponenta prawa łaski. Z drugiej strony, powyższa procedura odciąża głowę państwa i jego kancelarię od obowiązku rozpatrywania spraw, z którymi nie mieli wcześniej do czynienia, w przeciwieństwie do sądów orzekających w sprawie oraz prokuratury. Opinie sporządzane przez te organy stanowią realną wskazówkę dla Prezydenta, które prośby warto rozpatrzyć, a które nie. Mnogość obowiązków z racji sprawowania najwyższego urzędu w państwie nie pozwala na tak rozległe uczestnictwo w procedurze ułaskawieniowej, dlatego odciążenie głowy państwa w tej kwestii wydaje się być zasadne. Kwestią sporną pozostaje, czy organy biorące udział w sprawie rzetelnie ocenią zasadność wniosku.

Na koniec, mała refleksja nad medialnym przedstawianiem ułaskawienia. Podczas kampanii prezydenckiej w 2020 roku, wielkie poruszenie medialne wywołało ułaskawienie osoby skazanej za czyny pedofilskie. Osoba ta odbyła już wcześniej karę. Łaska głowy państwa polegała na uchyleniu zakazu zbliżania się, który bez tej decyzji trwałby jeszcze 4 lata. Wniosek o ułaskawienie złożyły osoby najbliższe dla skazanego, w tym ofiara przestępstwa. Prośbę tą motywowano pojednaniem się z oprawcą oraz szansą na poprawę sytuacji bytowej rodziny. Co istotne Zamieszanie medialne nie zaszkodziło Andrzejowi Dudzie w uzyskaniu reelekcji, ale prywatność tej rodziny została poważnie naruszona (co przyznali sami zainteresowani). Nietrudno odnieść wrażenie, że w tej sprawie proporcje między atencją a zdrowym rozsądkiem ułożyły się wybitnie na niekorzyść tego drugiego. Ten przykład udowadnia, jak dużą wagę mogą mieć decyzje w przedmiocie prawa łaski. Wracając do definicji Katarzynę Kaczmarczyk Kłak z początku artykułu: prawo łaski polega na okazaniu ułaskawionemu wspaniałomyślności, co czyni się przez uwzględnienie sytuacji, w jakiej się znalazł. Siłą rzeczy, prawo łaski będzie dotyczyło osób ze skazą, więc właściwie za każdym razem można obdarowanych łaską obciążać brzemieniem przeszłości. Należy jednak pamiętać, że prawo do przebaczenia jest właśnie po to, aby człowiekowi dać drugą szansę i pozwolić się podnieść. Oby każda taka decyzja dawała na to nadzieję.

1 K. Kaczmarczyk-Kłak, Prawo łaski w Polsce na tle porównawczym dawniej i współcześnie, Rzeszów 2013, s. 316
2 J. Bardach, Historia państwa i prawa Polski, t. 1: Do połowy XV wieku, Warszawa 1965, s. 61
3 Wybór tekstów źródłowych z dziejów sądownictwa polskiego do 1795 r., oprac. J. Chorodowski, Wrocław 1976, s. 9.
4 J. Bardach, Historia państwa i prawa Polski, op. cit., s. 542.
5 K. Kozłowski, Prawo łaski Prezydenta RP. Historia, regulacja, praktyka, Warszawa 2013, s. 68-69.
6 J. Rafacz, Dawne polskie prawo karne, Warszawa 1932, s. 171.
7 Ibidem, s. 72
8 J. Rafacz, Dawne polskie prawo karne, op. cit., s. 175.
9 J. Bardach, Historia państwa i prawa Polski, op. cit., s. 179–180.
10 D. Makiłła, Historia prawa w Polsce, Warszawa 2008, s. 55.
11 J. Sobiech, Przejawy stosowania prawa łaski na ziemiach polskich do XVIII wieku, s. 44,
12 K. Kozłowski, op. cit., s.72
13 Z. Wojciechowski, Państwo polskie w wiekach średnich. Dzieje ustroju, Poznań 1945, s. 260–261.
14 K. Kozłowski, op. cit., s.72-73
15 J. Rafacz, Dawne polskie prawo karne, op. cit., s. 170.
16 H. Sienkiewicz, Krzyżacy, Wrocław 1996, s. 132-135.
17 S. Estreicher, Ocalenie Zbyszka, s. 17 i znajdujący się tam przypis
18 K. Koranyi, Wypraszanie od kary śmierci, Lud 1928, Nr 27, s. 111 i znajdujący się tam przypis.
19 B. Barwiński, Wypraszanie od kary, s. 23 i znajdujący się tam przypis.
20 J. Rafacz, Dawne polskie prawo karne, op. cit., s. 172.
21 S. Estreicher, Ocalenie Zbyszka, s. 14-15 i znajdujący się tam przypis
22 J. Makowski (oprac.), Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1924, s. 57
23 S. Starzyński, Konstytucja Państwa Polskiego, Lwów 1921, s. 39
24 P. Rogoziński, Instytucja ułaskawienia w prawie polskim, Warszawa 2009
NEWSLETTER

Zapisz się już teraz,
aby otrzymywać najnowsze informacje

Przejdź do treści